Amerykanka awansowała do finału turnieju WTA 500 w Waszyngtonie, gdzie walczy o tytuł z Alexandrą Ealą. Pegula wygrała pierwszego seta 6:4, jednak mecz został przerwany z powodu deszczu przy wyniku 2:1 dla zawodniczki z Filipin w drugim secie.
"Tak dużo mówiłam o tych przeklętych piłkach..."
Podczas konferencji prasowej przed finałem Pegula szczególnie skupiła się na jakości piłek i zmianach, jakie występują między poszczególnymi turniejami. 32-letnia tenisistka podkreśliła, że temat ten jest często poruszany w tourze, ale do tej pory nie znaleziono rozwiązania.
"Tak dużo mówiłam o tych przeklętych piłkach tenisowych, bez końca, o Boże" – powiedziała Pegula.
"Żaden inny sport nie zaakceptowałby takiej sytuacji"
Trzecia rakieta świata uważa, że rozwiązanie tego problemu jest skomplikowane, ponieważ odczucia związane z piłką mogą zależeć od wielu czynników.
"Na przykład są różni producenci. Oczywiście, w zależności od kraju, turnieje używają tej samej piłki, ale pochodzi ona z różnych fabryk i to zmienia odczucia podczas gry. Myślę też o nawierzchni kortu: czy jest ona odpowiednia dla tej piłki? Czasem piłki są dobre, ale jeśli grasz na szorstkim korcie, bardzo szybko się zużywają. Jest też pogoda: czasem jest bardzo gorąco i wilgotno, innym razem chłodniej, co wpływa na to, jak piłka się porusza. Jest tak wiele zmiennych. Nawet z dnia na dzień warunki się zmieniają: dziś może być chłodniej, a w poprzednich dniach było bardzo gorąco. To niemal nierozwiązywalny problem i żaden inny sport nie zaakceptowałby takiej sytuacji" – uważa Amerykanka.
