W niedzielę 24-letni Włoch został pierwszym tenisistą, który sięgnął po pięć kolejnych tytułów Masters 1000, rozbijając Alexandra Zvereva 6:1, 6:2 w 57 minut. Do triumfów w Paryżu, Indian Wells, Miami i Monte Carlo dołożył teraz Madryt.
W jego kolekcji brakuje już tylko Rzymu, więc Sinner liczy na lepszy wynik niż przed rokiem, kiedy w finale musiał uznać wyższość Carlosa Alcaraza. Był to wtedy jego pierwszy turniej po trzymiesięcznym zawieszeniu za doping.
Jeśli sięgnie po zwycięstwo, dołączy do Novaka Djokovicia jako jedyny tenisista, który wygrał wszystkie dziewięć turniejów Masters.
"Gra na własnej ziemi zawsze jest wyjątkowa. Fizycznie czuję się dobrze i nie ma powodu, by nie zagrać w Rzymie. Cieszę się, że tam jadę – to dla mnie coś szczególnego" – powiedział Sinner na konferencji prasowej w Madrycie w niedzielę.
"W zeszłym roku wróciłem po trudnym okresie i ten występ dał mi bardzo dużo, zarówno emocjonalnie, jak i pod względem wsparcia kibiców. Dlatego bardzo się cieszę, że znów tam zagram, choć wygranie turnieju nie będzie łatwe – każdy turniej jest bardzo wymagający. Zobaczymy, jak się potoczy".
"Na razie jednak, szczerze mówiąc, myślę tylko o odpoczynku psychicznym przez najbliższe dwa–trzy dni, bo włożyłem w ten turniej mnóstwo energii i naprawdę dużo mnie to kosztowało, więc zobaczymy".
Sinner, który w tym sezonie potwierdził swoją dominację zarówno na twardych kortach, jak i na mączce, przyznał, że presja oczekiwań jest coraz większa.
"Chcę się teraz tym nacieszyć. To był bardzo, bardzo długi turniej. Oczywiście jestem bardzo szczęśliwy. Ale teraz ważne jest też, by się zregenerować, zwłaszcza psychicznie, bo presja jest ogromna".
Zapytany o słowa Zvereva, który stwierdził, że Sinner wyraźnie odstaje poziomem od reszty stawki, Włoch odpowiedział: "Trudno to ocenić."
"Czasem masz lepszy dzień, czasem gorszy. Dziś zagrałem naprawdę, naprawdę dobrze. Serwis funkcjonował znakomicie… Ale nie porównuję się do innych zawodników. Staram się być najlepszą wersją siebie i to wszystko".
"Moim zdaniem (Zverev) był dziś trochę bardziej zmęczony, a kiedy ja jestem zmęczony, też robię się bardziej nerwowy. To zupełnie normalne. Zagrałem bardzo solidnie w kluczowych momentach, starałem się podejmować dobre decyzje i to przyniosło świetny rezultat".
