Włoch miał niemal nieprzerwany cykl startów przez ostatnie dwa miesiące, regularnie docierając do końcowych faz turniejów, gdy sezon przenosił się z kortów twardych na mączkę. W tym czasie triumfował w Indian Wells, Miami i Monte Carlo.
"W ciągu ostatniego półtora miesiąca rozegrałem bardzo dużo spotkań, dochodząc daleko w turniejach" – powiedział Sinner dziennikarzom po zwycięstwie nad Arthurem Filsem 6:2, 6:4 w półfinale w Madrycie w piątek.
"To oczywiście dobry znak, ale jednocześnie pojawia się coraz większe zmęczenie".
"Myślę i wierzę, że kiedy gram wielkie mecze – półfinały, ćwierćfinały, finały – pojawia się też trochę adrenaliny, która mnie napędza".
Zwycięstwo nad Alexanderem Zverevem w Madrycie w niedzielę dałoby Sinnerowi piąty z rzędu tytuł Masters 1000, licząc od Paryża w zeszłym roku, i jeszcze mocniej podkreśliłoby jego świetny początek sezonu na mączce, zwłaszcza że Roland Garros rozpoczyna się już 24 maja.
Wobec absencji broniącego tytułu w Paryżu Carlosa Alcaraza, który pauzuje z powodu kontuzji nadgarstka, lider światowego rankingu Sinner będzie głównym faworytem w Paryżu. Tam może skompletować Karierowego Wielkiego Szlema, mając już na koncie triumfy w Australian Open, US Open i Wimbledonie.
Na razie jednak Sinner skupia się na Madrycie i przyszłotygodniowym Italian Open w Rzymie.
"Oczywiście bardzo się cieszę, że zagram tu swój pierwszy finał. To dla mnie wiele znaczy... Niezależnie od tego, co wydarzy się w niedzielę, to był świetny turniej" – powiedział Sinner.
"Między Madrytem a Rzymem postaram się jak najlepiej zregenerować, a potem zobaczymy".
