Kawa (163. WTA) w drodze do finału straciła jednego seta w starciu z Varvarą Panshiną (468. WTA). Jej rywalka Veronika Erjavec (96. WTA) była faworytką, bo do meczu o tytuł przystąpiła bez straty ani jednej partii oraz była najwyżej rozstawiona.
Mecz rozpoczął się kapitalnie dla Polki. Zagubiona Słowenka nie mogła znaleźć rytmu i została przełamana już w pierwszym gemie. Drugi był bardzo długi, Kawa obroniła w nim jednego break pointa i prowadziła 2:0.
Kolejne gemy nie przyniosły większych emocji. Katarzyna dominowała na korcie i pierwszego seta wygrała 6:0 w zaledwie 25 minut.
Druga partia była zdecydowanie bardziej wyrównana. Do stanu 4:4 obie tenisistki grały dobrze przy swoich serwisie i nie było nawet jednego break pointa. Polka wykorzystała chwilę słabości rywalki w dziewiątym gemie, przełamała ją i serwowała po zdobycie tytułu.
Przy piłce meczowej zagrała świetnie przy siatce i mogła cieszyć się z największego sukcesu w singlu i pierwszego w karierze wygranego turnieju WTA 125 w wieku 33 lat.
Ten triumf da Kawie awans na 138. miejsce w rankingu WTA.
