Biało-czerwone od zwycięstwa rozpoczęły drugiej turniej w Bangkoku. Przeciwko Bułgarii w pierwszym składzie pojawiła się Stysiak, której zabrakło w pierwszej rundzie w chińskim Nankinie. Utytułowana siatkarka zdobyła w środowym spotkaniu dziewięć „oczek” i tym samym przekroczyła barierę 1200 pkt - na koncie ma dokładnie 1207. W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodniczek prowadzi Turczynka Ebrar Karakurt (1328), przed Belgijką Britt Herbots (1303) i Dominikanką Brayelin Martinez (1254).
Mimo wygranej, Stysiak nie była jednak zadowolona z prezentowanego przez siebie poziomu.
"Szczerze mówiąc, nie mogłam znieść tego, jak dzisiaj grałam, nie mogłam znaleźć swojego rytmu. Najważniejsze jest to, że wygrałyśmy 3:0. Ja natomiast potrzebuję jeszcze trochę czasu, by wrócić do swojej dyspozycji i grać na 100 procent" – przyznała Polka po spotkaniu.

Jak dodała, jej zespół ma jeszcze nad czym pracować, by w kolejnych meczach zaprezentować się z lepszej strony.
"Po pierwszym turnieju nie wróciłyśmy do kraju, tylko zostaliśmy w Chinach i dalej trenowałyśmy. To nie była dla nas łatwa sytuacja, tak samo jak nie są łatwe te pierwsze mecze w turnieju. Najważniejsze są jednak trzy punkty. Mamy jeszcze nad czym pracować, ale powoli wracamy do naszej najlepszej siatkówki. Gratuluję również Bułgarkom, które naprawdę dziś mocno powalczyły" – przyznała Stysiak.
Z kolei selekcjoner biało-czerwonych Stefano Lavarini chwalił swoje podopieczne przede wszystkim za grę w defensywie.
"Zagraliśmy fantastyczny pierwszy set. Później udało nam się utrzymać jakość gry w obronie, ale nasz atak mógł nieco lepiej funkcjonować. Traciliśmy nasz rytm i na pewno nad tym musimy popracować" – skomentował.
Polki w czwartek o godz. 12 w kolejnym meczu zmierzą się z Ukrainą.
