Biało-czerwoni rozbili Słoweńców w niespełna 80 minut i w niedzielę wystąpią w finale, w którym zmierzą się z Japończykami lub Amerykanami. Grbić chwalił swój zespół za mecz, a szczególnie za skuteczność w polu serwisowym. Jak dodał, nie pamięta, czy kiedykolwiek reprezentacja pod jego wodzą tak znakomicie zagrała w tym elemencie. W trzech setach Polacy zdobyli dziewięć punktów bezpośrednio z zagrywki.
"Zawsze musisz przygotować zespół na możliwie najtrudniejsze spotkanie, ale dzisiaj sami ułatwiliśmy sobie zadanie. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek rozegraliśmy tak świetny mecz na zagrywce. Dzięki temu dużo łatwiej było zorganizować blok, obronę czy kontratak. Mamy tylko nadzieję, że taki poziom na zagrywce będziemy kontynuować" – przyznał Serb na antenie Polsatu.
Szkoleniowiec zaznaczył, że nie zamierza się zbyt długo zachwycać się na grą swoich podopiecznych, bowiem w niedzielę czeka ich kolejne wyzwanie.
"Teraz musimy jednak zapomnieć o tym spotkaniu. Bardzo fajny mecz, fantastycznie zagraliśmy, jesteśmy najlepsi, bla, bla, bla... Ale teraz już reset. Odkładamy to, bo znów zaczynamy od 0:0. I nie ma znaczenia, z kim zagramy w finale. Musimy zachować jakość naszego grania, ale też postarać się powtórzyć to, co zaprezentowaliśmy w półfinale" – dodał.
Jednym z bohaterów spotkania był Wilfredo Leon, który odnotował aż sześć asów serwisowych. Siatkarz sprawił sobie jednocześnie miły prezent, bowiem w piątek świętował swoje 33. urodziny.
"Nie zawsze wygrywasz 3:0 w półfinale Ligi Narodów. Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo zagraliśmy bardzo dobrze we wszystkich trzech setach. Grając o tak dużą stawkę nie jest łatwo utrzymać wysoki poziom przez całe spotkanie" – przyznał.
Zdaniem atakującego Bartłomieja Bołądzia Polacy od początku wywierali presję na rywalach i tym ich złamali.
"Idealnie nie było, ale raczej kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie i przebieg gry. Zdarzyły się nam tylko, na szczęście, krótkie momenty przestojów, ale najważniejsze, że jesteśmy w finale" - powiedział.
