Polacy dobrze zaczęli czwartkowy ćwierćfinał, chociaż już w końcówce wygranej przez nich 25:22 pierwszej partii zanotowali słabszy moment i pozwolili Ukraińcom wejść do gry. Najsłabszy w wykonaniu podopiecznych trenera Grbicia był drugi set, przegrany 22:25. W kolejnych dwóch zdołali jednak wrócić na swój wysoki poziom i zwyciężyć 3:1.
"Najważniejsze, że wygraliśmy. Wydaje mi się, że byliśmy trochę nerwowi na początku tego meczu, ale najważniejsze, że skończyło się tak, jak się skończyło. Awansowaliśmy do półfinału, a zwycięzców się nie ocenia" - podsumował krótko Fornal.
"Wydaje mi się, że sport ma to do siebie, że wszystko może się wydarzyć. Widać to było po środowych meczach, czy to Japonia, która męczyła się z teoretycznie najsłabszym rywalem Chinami, czy Słoweńcy, którzy grali z Turcją na przewagi w dwóch setach. Nie da się przed spotkaniem ocenić, że któraś drużyna na sto procent wygra. Taki jest sport i trzeba się przygotować na to, że mogą być cięższe i lepsze chwile, nie zawsze idzie jak z płatka" - dodał przyjmujący.
Biało-czerwoni są uważani za głównego faworyta turnieju w Ningbo.
"Zgodnie z przewidywaniami to my zawsze wygrywamy 3:0, więc nie było to takie w pełni zgodne. Chłopaki z Ukrainy popisali się zagrywką w tym meczu i to zrobiło różnicę w tym secie, który przegraliśmy. Na szczęście w następnych partiach udało nam się odbić, troszkę lepiej graliśmy też w bloku i to przyniosło efekty. Czwarty set z ogromną przewagą, wykonaliśmy 'egzekucję' i udało się sprawnie zakończyć mecz" - ocenił środkowy polskiego zespołu Bartłomiej Lemański.
Najlepszym zawodnikiem w czwartkowym ćwierćfinale był atakujący Bartłomiej Bołądź, który zdobył 24 punkty.
"Nie jestem bohaterem, cała drużyna zasłużyła na zwycięstwo. Na pewno trzeba przyznać, że nie zagraliśmy na swoim poziomie, ale liczy się wygrana. Spodziewaliśmy się, że to będzie ciężki mecz, drużyna z Ukrainy pokazała już w tym sezonie, że potrafi wygrywać z zespołami z topu i tak też było w tym spotkaniu. Najważniejsze, że nie „pękliśmy” i wygraliśmy ten mecz" - podsumował Bołądź, dodając, że biało-czerwoni w każdym elemencie muszą się poprawić przed półfinałem.
W sobotnim półfinale o godz. 9.00 czasu polskiego podopieczni trenera Grbicia zagrają ze Słowenią, która w środę pokonała Turcję 3:0. Biało-czerwoni po spotkaniu z Ukrainą nie chcieli jednak rozmawiać o półfinale.
"Teraz chcemy zjeść kolację, odpocząć, wyspać się. Jutro potrenujemy, ale wiele rzeczy już pewnie nie zmienimy, bo nie ma na to czasu. Wszystkie działa na półfinał ze Słowenią, a później mam nadzieję na finał" - powiedział Fornal.
Drugą parę półfinałową tworzą Japonia i USA.
