Marek Papszun: byliśmy bardziej zdeterminowani niż Widzew

Marek Papszun: byliśmy bardziej zdeterminowani niż Widzew
Marek Papszun: byliśmy bardziej zdeterminowani niż WidzewČTK / imago sportfotodienst / Mikolaj Barbanell / Arena Akcji

Trener Legii Warszawa Marek Papszun był zadowolony z postawy swojej drużyny po zwycięstwie nad Widzewem Łódź (1:0) w 31. kolejce ekstraklasy. "Byliśmy bardziej zdeterminowani" – ocenił.

Wydawało się, że mecz zakończy się remisem, lecz w ostatniej akcji - po sporym zamieszaniu - piłkę w bramce umieścił stojący niemal na linii bramkowej Rafał Adamski, który dostawił stopę po uderzeniu Bartosza Kapustki.

"Gratuluję piłkarzom. Kibice po raz kolejni byli naszym 12. zawodnikiem. To zwycięstwo jest dla nich nagrodą. W ostatniej akcji meczu strzelamy gola. Tego nie dało się lepiej wyreżyserować. Nie było to jednak wielkie widowisko, bo grały dwie drużyny walczące o otrzymanie" – powiedział Papszun na konferencji prasowej.

"Uważam, że bardziej chcieliśmy wygrać niż Widzew, byliśmy bardziej zdeterminowani. Drużyna potrafiła zarządzać meczem i do końca wytrzymała ciśnienie" – dodał.

Jeszcze przed przerwą boisko opuścił kontuzjowany Paweł Wszołek. Zastąpił go Arkadiusz Reca, który potem też doznał urazu i został zmieniony przez Rubena Vinagre. Portugalczyk wrócił na boisko po prawie pięciomiesięcznej przerwie.

"Dwa urazy na jednej pozycji rzadko się zdarzają. Badania pokażą, jak długa będzie przerwa Pawła i Arka. Ruben wrócił po długiej kontuzji i nie jest gotowy jeszcze na 100 procent. To była niecodzienna sytuacja. Skrzydłowi Widzewa mają wysoką jakość indywidualną, ale ich zamknęliśmy i niewiele pokazali w tym meczu" – ocenił.

Kameruński napastnik Jean-Pierre Nsame w meczu z Widzewem dopiero drugi raz zagrał w pierwszym składzie za kadencji Papszuna. W 77. minucie zmienił go Adamski.

"Nsame miał dwie bardzo dobre sytuacje. To jest snajper, więc szkoda, że ich nie wykorzystał. Widzew bronił się nisko. Grał pod remis. Nie łatwo gra się z tak defensywnym zespołem i Nsame odczuwał trudy meczu, dlatego zastąpił go Adamski, który zdobył ważną bramkę" – analizował szkoleniowiec.

Legia podniosła się po bolesnej porażce z Lechem Poznań (0:4) w poprzedniej kolejce.

"Cieszę się, że stanęliśmy szybko na nogi po mizernym wyniku w Poznaniu. Wielu zawodników pokazało, że ma Legię w sercu, nawet jeśli po sezonie odejdą z klubu" – podkreślił Papszun.

Po ostatnim gwizdku sędziego na stadionie wybuchła radość. Kibice cieszyli się tak, jakby Legia zdobyła mistrzostwo Polski.

"Radość po tym meczu to dla nas nagroda za przetrwanie trudnego okresu. Wyszliśmy z największego dołka. Nie spodziewałem się takiej euforii" – przyznał trener.

Legia ma 40 pkt, awansowała na dziewiąte miejsce w ekstraklasie i oddaliła się od strefy spadkowej. W następnej kolejce zagra na wyjeździe z ostatnią w tabeli Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

"Sytuacja się klaruje i jest dla nas korzystniejsza. Teraz prawdopodobnie jedna wygrana wystarczy nam do utrzymania i za tydzień postaramy się to zrobić w Niecieczy. Odnieśliśmy kluczowe, bardzo ważne zwycięstwo" – zakończył Papszun.

Trener Widzewa Aleksandar Vuković przyznał, że gra na 0:0 nie była założeniem jego zespołu.

"Zawsze chcemy wygrać, ale mecz tak się układał, że było blisko remisu. Jednak w końcówce trochę szczęścia zabrakło i zostajemy bez punktu, na który uważam, że zapracowaliśmy i który byśmy szanowali" – powiedział.

Nie ukrywał, że jego drużynie nieco brakowało siły rażenia.

"Wiadomo, że kiedy nie można wygrać, trzeba zremisować, ale nam się koniec końców nawet tego jednego punktu nie zdobyliśmy" – dodał.

Ocenił, że co prawda Legia miała wyraźną przewagę w posiadaniu piłki (70:30), lecz nie przekładało się na jej sytuacje strzeleckie.

"Aż do ostatniej akcji, kiedy w zamieszaniu podbramkowym, mimo kilku prób, nie udało się nam wybić piłki, no i łut szczęścia zrobił swoje" – wspomniał.

Jak zaznaczył, choć remis był realny i był bardzo blisko, to ten jeden punkt nie zmieniłby radykalnie położenia Widzewa.

"Nawet przy remisie nasza sytuacja w tabeli nie byłaby specjalnie lepsza. Przed nami trzy mecze, a trzy mecze w tej lidze to bardzo dużo. Co najmniej dwa trzeba wygrać i liczę, że przy pomocy kibiców w Łodzi jesteśmy w stanie to zrobić" – podsumował Vuković.