Przejdź do głównej treści

Polacy rozbili Słowenię i awansowali do finału Ligi Narodów

Polacy rozbili Słowenię i awansowali do finału Ligi Narodów
Polacy rozbili Słowenię i awansowali do finału Ligi NarodówMARCIN CHOLEWINSKI / Newspix.pl / Profimedia

Reprezentacja Polski bardzo pewnie pokonała Słowenię 3:0 (25:16, 25:19 25:17) w półfinale rozgrywanego w chińskim Ningbo turnieju finałowego Ligi Narodów. W meczu o złoto biało-czerwoni zagrają ze zwycięzcą meczu Japonii ze Stanami Zjednoczonymi.

Polacy bardzo pewnie zaczęli spotkanie i szybko wyszli na dość komfortowe prowadzenie. W pierwszych piłkach meczu pewnie prezentował się polski atak z Bartłomiejem Bołądziem na czele, a do tego podopieczni Nikoli Grbicia pewnie zatrzymywali Słoweńców blokiem. 

Ci jednak byli w stanie doprowadzić do remisu 14:14 i mogło zrobić się nerwowo. Wtedy jednak nastąpiła cała lawina punktów ze strony Polaków, w trakcie której na pierwszoplanową postać wyrastał Wilfredo Leon, który popisywał się kapitalnymi atakami, a także dołożył punkty bezpośrednio z serwisu. Rywale aż do końca pierwszej partii nie mieli nic do powiedzenia.

W drugiej odsłonie po raz kolejny Polacy wyszli na szybkie prowadzenie, a słoweński trener zdecydował się na przerwę już przy stanie 2:0. To pomogło, bo rywale odrobili straty i długo prowadzili wyrównaną grę, w której biało-czerwoni byli w stanie urwać się maksymalnie na dwa punkty. 

W kluczowych piłkach Polacy zaczęli jednak dominować na parkiecie, a najważniejszą postacią zespołu w drugim secie był Tomasz Fornal. Świetnie spisywał się na przyjęciu, bombardował rywali serwisem oraz kończył ataki, nawet te sytuacyjne. Słoweńcy w dłuższej perspektywie nie mieli na to odpowiedzi i znowu przegrali partię nie mając w niej zbyt wiele do powiedzenia. 

Trzeci set nie różnił się zbytnio od wcześniejszych - pierwsze piłki padły łupem Polaków po serii świetnych serwisów Leona i już od samego początku to biało-czerwoni dyktowali tempo. 

Wraz z biegiem trzeciej odsłony spotkania Słoweńcy wyglądali na coraz bardziej bezradnych, a ich trener stopniowo zdejmował pierwszą szóstkę z parkietu, tak jakby chciał ją już przygotowywać do meczu o brązowy medal. 

Polacy spokojnie grali swoją siatkówkę i czekali na piłki meczowe. Wygrali pierwszą z nich i mogą czekać na finałowego rywala.