Jeszcze przed sobotnim meczem głośno było o wyborze stadionu w Coimbrze jako miejsca starcia o Superpuchar Portugalii. Powodem była fatalnie przygotowana murawa, która potrafiła „łapać” stopy piłkarzy, zagrażając ich zdrowiu.
Sprawdź szczegóły meczu Porto - Torreense
Samo spotkanie rozpoczęło się jednak w nieoczekiwany sposób. Drugoligowi zdobywcy Taça de Portugal z Torreense ruszyli bowiem ambitnie na mistrza kraju i zawodnicy FC Porto mieli spore problemy w pierwszych minutach. Doskakujący do pressingu piłkarze z Torres Vedras wywalczyli parę stałych fragmentów i oddali pierwsze strzały spotkania.
Dobry kwadrans czekaliśmy, aż Porto okrzepnie i przejmie kontrolę nad meczem. Właśnie w pierwszej fazie meczu Jan Bednarek doznał urazu kolana na nierównej murawie i wyglądało na to, że grał mimo bólu. Pierwsze ataki „Smoków” nie przystawały tak silnej drużynie. Andre Silva po niecelnej próbie z 11. minuty otrzymał jeszcze lepszą akcję w 22. minucie, gdy William Gomes z linii końcowej zgrał, Alberto Costa przedłużył, a Silva skiksował przed bramką.
Gdy miało wybić pół godziny, swoją okazję koszmarnie zmarnował Gomes, gdy modelowa akcja pozwoliła mu uderzać z pierwszej bez krycia. Posłał futbolówkę poza boisko z trzech metrów. Ostatecznie jednak Porto doczekało się otwarcia wyniku w 38. minucie. Pepe świetnie wrzucił z lewej strony w pole karne, a tam Victor Froholdt głową skierował futbolówkę do siatki.
Przed przerwą Torreense doszło jeszcze do paru sytuacji, ale wynik nie uległ zmianie. Po powrocie z szatni nie było już Bednarka – faktycznie siadł na ławce z okładem na kolanie. Nie siedli za to piłkarze drugoligowca, w 54. minucie Drammeh doszedł do celnego strzału głową, który wyłapał Diogo Costa.
Niewiele było w drugiej połowie fascynujących momentów: Porto kontrolowało wysiłki Torreense i utrzymywało skromne prowadzenie. Minimalizm mógł okazać się bardzo kosztowny po stracie Froholdta w 87. minucie. Leo Silva poprowadził atak Torreense i tylko ofiarność Vareli uratowała Porto przed groźnym strzałem. Walka do końca nie przyniosła zwycięzcom pucharu radości, Porto dotrwało z przewagą 1:0 do ostatniego gwizdka i po raz 25. wznosi Superpuchar Portugalii.

