W pierwszej rundzie turnieju w Montrealu Hurkacz (72. ATP), który gra w głównej drabince dzięki "zamrożonemu rankingowi" trafił na rywala o zbliżonej pozycji na listach światowych i był to kwalifikant Marcos Giron (81. ATP). Obaj panowie znają się bardzo dobrze, bo grali ze sobą już cztery razy i co ciekawe – wszystkie dotychczasowe spotkania wygrał Polak. Dziś mierzyli się po raz piąty i to Wrocławianin był faworytem przed startem spotkania.

Świetna forma serwisowa Hurkacza w pierwszym secie
Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla Huberta Hurkacza, który w pierwszym gemie świetnie serwował i wygrał go bez straty punktu. Giron nie poradził sobie tak gładko, ale również pewnie utrzymał serwis. Polak mógł zacząć mieć pierwsze myśli o przełamaniu w szóstym gemie, bo miał 30-0, ale od tego momentu rywal bardzo dobrze wprowadzał piłkę do gry i wygrał kolejne cztery punkty. Po 21 minutach gry było 3:3.
"Hubi" siódmego gema wygrał znowu do zera, trafiając wszystkie pierwsze podania. Giron odpowiedział tym samym i po chwili było 5:4 dla Polaka. Do tego momentu Hurkacz wygrał 100% punktów po trafionym pierwszym serwisie. Giron był lepszy w dłuższych wymianach i po jednej z nich doprowadził do stanu 5:5.
Hubert natomiast wciąż bazował na kapitalnym serwisie, chociaż przy stanie 40-0 po raz pierwszym w tym meczu stracił punkt po trafionym pierwszym podaniu, to zakończył gema asem. Giron przy stanie 15-30 uderzył w korytarz deblowy, co dało dwie piłki setowe. Polak wywarł presję na przeciwniku, a następnie ruszył do siatki, co było znakomitym rozwiązaniem, które przyniosło przełamanie i triumf w pierwszej partii 7:5 po 42 minutach gry.
Giron wykorzystał moment zawahania Hurkacza i doprowadził do remisu
Drugą odsłonę obaj zaczęli od pewnie wygranych gemów serwisowych, ale niespodziewanie w trzecim problemy miał Polak. Prowadził szybko 30-0, ale następnie popełnił podwójny błąd serwisowy oraz zepsuł smecz, a za moment break pointa miał Giron. Przy nim fatalnie zachował się Hurkacz, bo miał na rakiecie piłkę oraz praktycznie otwarty kort i zagrał prosto tam, gdzie stał rywal, który świetnie odegrał i wyszedł na zaskakujące prowadzenie, a następnie pewnie potwierdził przełamanie i było 1:3.
Hurkacz zagrał świetnego gema serwisowego, ale wciąż potrzebował lepszej gry przy podaniu rywala. Pojawiła się szansa w szóstym gemie, kiedy była równowaga, ale Hubert nie wywalczył break pointa, a za moment sam musiał się bronić, bo przegrał długą wymianę, która dała dwie okazje dla rywala. Polak utrzymał nerwy na wodzy i zdołał doprowadzić do stanu 3:4. Giron nie dał się zaskoczyć i Polak serwował pod presją pozostania w grze w tej partii.
Szybkie przełamanie ustawiło seta. Hurkacz gra dalej w Montrealu
Hubert zaczął od pewnie wygranego gema serwisowego, a w kolejnym zyskał break pointa po podwójnym błędzie serwisowym rywala. Giron wybronił się, wygrywając długą wymianę, ale po kolejnej wymagającej akcji Polak zyskał drugą szansę i ją wykorzystał, a następnie pewnie utrzymał serwis i szybko prowadził 3:0.
Amerykanin w czwartym gemie musiał bronić break pointa, ale tym razem zrobił to skutecznie. Obaj następnie trzymali się podania i Polak prowadził 5:2, co oznaczało, że triumf w meczu jest bardzo blisko. Rywal nie wytrzymał presji, a Hubert po dobrym returnie zyskał trzy piłki meczowe. Wykorzystał już pierwszą po uderzeniu rywala w siatkę i awansował do drugiej rundy w Montrealu.
Hurkacz świetnie wyglądał szczególnie przy serwisie, gdzie przegrał tylko pięć punktów (po jednym w pierwszym i trzecim secie i trzy w drugim), kiedy trafiał pierwsze podanie, które zagrywał ze skutecznością na poziomie 68%. Do tego posłał aż 16 asów.

