Najwyżej rozstawiony i numer dwa na świecie, Zverev powiedział dziennikarzom w Montrealu, że ma wątpliwości co do sensowności 12-dniowych Masters 1000, które mogą być równie długie i wymagające jak dwa tygodnie Wielkiego Szlema.
W tej edycji kanadyjskiego turnieju na twardych kortach zabraknie lidera rankingu ATP, Włocha Jannika Sinnera, Serba Novaka Djokovicia oraz Hiszpana Carlosa Alcaraza, który nie gra od kwietnia z powodu kontuzji nadgarstka.
"Uważam, że (te nieobecności) są konsekwencją dwutygodniowych Masters. To zbyt długie dla niektórych zawodników, zwłaszcza tuż przed US Open" – powiedział Zverev, mistrz tego turnieju z 2017 roku.
"Kiedy Masters były krótsze, częściej grałem w turniejach 500 i 250, ale teraz już tego nie robię, właśnie przez czas spędzany poza domem i poświęcony turniejom" – dodał.
29-letni Niemiec przyznał, że on i jego zespół poważnie rozważali w tym roku rezygnację ze startu w Kanadzie.
Jednak aktualny mistrz Roland Garros i finalista Wimbledonu z zeszłego miesiąca zdecydował się zagrać, by utrzymać rytm meczowy.
"Nie sądzę, żebym tutaj zagrał swój najlepszy tenis, ale dzięki temu wierzę, że w Cincinnati zaprezentuję się lepiej, a potem, z odrobiną szczęścia, w Nowym Jorku pokażę swój najlepszy tenis" – stwierdził Zverev, już myśląc o US Open, który rozpoczyna się 31 sierpnia.
Mimo zmęczenia liczy, że utrzyma wysoki poziom przed ostatnim Wielkim Szlemem sezonu.
"Ostatnie dwa miesiące były fantastyczne" – powiedział Zverev. "W tym czasie rozegrałem mnóstwo meczów. Potem miałem tydzień wakacji, a następnie zacząłem treningi i przygotowania w najlepszy możliwy sposób".
Zverev jest głównym faworytem turnieju, a Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime rozstawiony jest z numerem dwa, przed Australijczykiem Alexem de Minaurem, Rosjaninem Daniłem Miedwiediewem oraz aktualnym mistrzem, Amerykaninem Benem Sheltonem.
