Xabi Alonso nie jest człowiekiem skłonnym do częstych wystąpień w mediach. Jednak trener z Kraju Basków, który obecnie podejmuje nowe wyzwanie na czele Chelsea, w niedzielę szczerze opowiedział serwisowi "The Athletic” o swojej karierze trenerskiej. Nieuniknione było poruszenie tematu jego odejścia z Realu Madryt.
Trener, który dołączył do struktury "Merengue” pod koniec maja 2025 roku, pełnił tę funkcję nieco ponad siedem miesięcy. Porażka w finale Superpucharu Hiszpanii z Barceloną przyspieszyła koniec tej przygody, choć tłem jego odejścia były tarcia z kilkoma czołowymi postaciami w drużynie, wynikające z jego metod pracy.
Gdy zamknęły się drzwi Realu Madryt, niedawno otworzyły się drzwi Chelsea. Xabi Alonso wspominał swoje doświadczenie w Realu Madryt. "Na szczęście w trakcie mojej kariery nie zgromadziłem zbyt wielu blizn. Mam jedną, ale już się zagoiła. Teraz, gdy ten rozdział się zamknął, czuję się niezwykle zmotywowany i zdeterminowany, by cieszyć się tym nowym etapem, tak jak to było, gdy zaczynałem w Madrycie”.
"Patrząc wstecz, wolę skupiać się na pozytywnych aspektach i na tym, co nie wyszło. Dokonałem surowej samokrytyki, zastanawiając się, co mogłem zrobić lepiej, bo sprawy nie potoczyły się tak, jak się spodziewałem. Uczymy się na rozczarowaniach i staramy się wierzyć, że przyszłość będzie lepsza” – kontynuował trener.
Jeśli chodzi o przygodę w stolicy Hiszpanii, Alonso podkreślił zdobyte doświadczenie. "Wyniosłem z tego niezliczone doświadczenia. Potrzebę dostosowania się, to, co się udało, i to, co się nie udało, zarówno na poziomie gry, jak i zarządzania kadrą. To mieszanka wszystkiego”.
Czteromiesięczna przerwa bez klubu pozwoliła Baskowi naładować baterie. "Trzeba być pełnym energii, aby móc nią zarazić innych. Kluczowe znaczenie ma przekazywanie tej pasji i entuzjazmu do gry na każdym treningu, w każdym planie strategicznym. Wykorzystałem ten czas przede wszystkim na to. Trochę się odsunąłem od piłki nożnej… Skupiłem się na sobie, na ponownym poczuciu gry” – wyznał.
Na koniec Xabi Alonso uzasadnił wybór "The Blues” oraz zgodność z strukturą klubu. "To drużyna, która ostatnio gra w dobrą piłkę, a sytuacja nie była tak ponura, jak się wydawało pod koniec poprzedniego sezonu. Istnieje ogromny potencjał rozwoju i zobaczymy, ile czasu zajmie nam osiągnięcie naszego pełnego potencjału. Klub i kierownictwo sportowe podążają swoją drogą, popełniając błędy i korygując pewne aspekty. Najważniejsze jest to, że podzielamy tę samą wizję analityczną. Gdybyśmy mieli rozbieżne poglądy, trudno byłoby uznać ten projekt za właściwy punkt wyjścia” – podsumował.
