"Na pewno mój zespół dał z siebie wszystko, by wygrać. Czuję, że powstaje w zespole mentalność i chłopaki chcą coś razem osiągnąć. Jednak spotkaliśmy się z rywalem, który w aspekcie intensywności był na zupełnie innym poziomie niż my. Będziemy gotowi w pełni, by zmierzyć się z taką intensywnością za kilka tygodni, dlatego nie mogę mieć pretensji do zawodników" – dodał.
Przyznał, że jego drużyna została w drugiej połowie "przyciśnięta”.
"Szkoda, że prowadząc 1:0 nie wykorzystaliśmy okazji do zdobycia bramki, która pomogłaby nam coś ugrać" – powiedział.
Zaznaczył, że przyjrzy się jeszcze raz sytuacji, w której GKS wyrównał, bo wydawało się, że zawodnik Radomiaka był faulowany.
"To był kluczowy moment. Chciałbym, żebyśmy doszli do takiego poziomu, by taka decyzja była uzasadniona, byśmy zrozumieli, dlaczego nie ma faulu" - powiedział Kaczmarek.
Trener GKS Rafał Górak nie ukrywał satysfakcji z wygranej.
"Zagraliśmy bardzo dobre zawody. Zawodnicy w dobrym tempie, przy wysokiej intensywności, zrealizowali zadania. Radomiak to nie jest łatwy przeciwnik, kiedy pozwoli się mu piłkarsko "oddychać”. Bo tam jest dużo takiej niekonwencjonalnej jakości, błyskotliwości" – ocenił.
Podkreślił, że choć do przerwy było 0:1, to jego drużyna powinna w tym czasie prowadzić i może wtedy byłoby jej łatwiej.
"Za nami dobry wieczór, a przed nami kolejne wyzwanie – mecz kwalifikacji Ligi Konferencji z Hapoelem Tel Awiw. Cieszy mnie duża liczba naszych kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika" – dodał.
Wyjaśnił, że umiejętność gry Katowiczan przy wysokim tempie wynika z dobrego okresu przygotowawczego.
"Przykręcamy wtedy śrubę, wiem, że czasem jest ekstremalnie. Jestem przekonany, że nasi piłkarze mogliby rozegrać 80 meczów w sezonie" – powiedział.
W drugiej połowie na boisku pojawił się powracający po kontuzji Mateusz Kowalczyk i szybko musiał grać z obandażowaną głową.
"Został potężnie uderzony w twarz. To taka bardziej bokserska kontuzja, będzie wymagała szycia" – przekazał Górak.
