GKS Katowice - Radomiak Radom (na żywo od 20:15)
Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa (na żywo od 17:30)
Legia Warszawa - Zagłębie Lubin (3:1)
Pierwszy niedzielny mecz rozpoczął się z niewielkim opóźnieniem i po efektownym upamiętnieniu rocznicy Powstania Warszawskiego to Zagłębie wyprowadziło pierwszy cios przy Łazienkowskiej. W 4. minucie Sebastian Kerk wykonywał rzut rożny, a piłka strącona głową przez Ławniczaka spadła wprost przed czujnego Filipa Kocabę, który z główki wepchnął ją do siatki.
Wojskowi musieli zareagować, jednak długo nie byli w stanie uzyskać nic ponad przewagę w posiadaniu piłki. Dopiero po kwadransie zrobiło się gorąco. Po rzucie rożnym Damian Szymański mocno uderzał na bramkę, a Burić wybijał niepewnie. Po 20 minutach efektownie obrócił się i uderzał Kapustka, jeszcze niecelnie. Po nim piłkę w koszyczku umieścił Vinagre, ale wreszcie przyszła 25. minuta: długie dośrodkowanie od Wszołka znalazło Zjawińskiego, a jego świetna główka ugrzęzła w siatce.
Legia nie redukowała biegu i w 31. minucie stadion głośno zareagował, gdy torpeda Kapustki z dystansu tylko obiła słupek. Jeszcze głośniej było minutę później, bowiem Vinagre z rożnego wstrzelił piłkę w gąszcz pomarańczowych koszulek. Wyrósł z niego wielki Mileta Rajović i pokonał Buricia. Ale pech go nie opuszcza – błąd Deziela sprawił, że VAR anulował trafienie.
Zagłębie nie zdołało oddać kolejnego celnego strzału od zdobytej bramki i dopiero 10 minut po wznowieniu gry Miedziowi byli o włos od gola. Wprowadzony w przerwie Szymczak wypuścił Marcela Regułę samego na Deziela i młodzieżowiec huknął w poprzeczkę, szukając uderzenia poza zasięgiem Hindricha. To był dobry moment Zagłębia, rzut rożny chwilę później skończył się piłką mijającą słupek. W ten właśnie słupek uderzył zresztą Michał Nalepa w 66. minucie, gdy piętą zmylił rywali.
Bez gola ostatecznie zszedł z boiska Rajović, choć pokazał się jeszcze strzałem z dystansu po przerwie, zgaszonym z trudem przez Buricia. Bośniacki weteran popisał się za to przy uderzeniu Jakuba Żewłakowa w 70. minucie. Musiał skapitulować w 72. minucie: Vinagre zgarnął piłkę po wybiciu i załadował z dystansu, z pomocą rykoszetu.
Nawet trzy kolejne zmiany Leszka Ojrzyńskiego nie zmieniły biegu wydarzeń, Legia spokojnie kontrolowała grę i to jej zmiennicy okazali się skuteczniejsi. W doliczonym czasie Wahan Biczachczjan poszedł do końca z piłką i dograł wzdłuż linii do Adamskiego, który trącił piłkę za linię bramkową, zamykając mecz wynikiem 3:1.

