Nieobecność Leona w ostatnim meczu grupowym z Bułgarią mogła martwić, jednak jak tłumaczył później sztab szkoleniowy problemy przyjmującego nie były poważne, a jego brak w wyjściowym składzie to była prewencja. Urodzony na Kubie siatkarz od początku w sobotę pojawił się na boisku.
"Nie wiem, czy trzeba o tym rozmawiać. Czasami jest taki malutki ból, który się pojawia w trakcie takich turniejów. W meczu (z Ukrainą - PAP) tak było i później nie ryzykowaliśmy. Już wróciłem, jesteśmy w komplecie i czekamy na kolejne spotkanie" - powiedział 33-letni przyjmujący po wygranej Polski z Łotwą.
"Czułem ból już w trakcie meczu, ale ja nie odpuszczam i jak trzeba walczyć, to walczę. A jak już się skończy spotkanie, to trzeba to sprawdzić" - dodał.
Leon zaznaczył, że w starciu z Łotwą czuł się już dobrze i jest gotowy na ćwierćfinał, w którym biało-czerwoni mogą ponownie spotkać się z Bułgarią, z którą przegrali 2:3 w ostatnim meczu grupowym.
"Teraz już jest na poważnie, to po pierwsze. Po drugie, jeżeli chcemy iść dalej i bronić tytułu, to musimy ich pokonać, nie ma innego wyjścia. Wiemy, że mecz będzie bardzo trudny, to zdecydowanie, bo gramy znowu przed ich publicznością. Mamy nadzieję, że dalej będą mieli takie emocje, jak we wcześniejszym spotkaniu, bo my będziemy mieli ich zdecydowanie trochę więcej. Bardzo nam zależy, żeby przejść do kolejnej rundy" - podkreślił przyjmujący.
"To już nie są mecze, to jest walka. A ja do walki jestem zawsze gotowy, uwielbiam to. Jesteśmy w takim dobrym momencie. Teraz już nie ma pytania czy wy, czy my. Jesteśmy tylko my, idziemy do przodu. Jestem nabuzowany" - dodał.
Ćwierćfinały zaplanowano w Sofii na wtorek.
