Jakubiszak był częścią "złotego rocznika", który w latach 2016 i 2017 nie miał sobie równych na poziomie młodzieżowym i wygrywał mistrzostwa Europy oraz świata. Później, w przeciwieństwie do kolegów z kadry - Jakuba Kochanowskiego czy Tomasza Fornala, jego kariera przyhamowała. Dopiero zmiana pozycji z przyjęcia na środek, a także problemy zdrowotne niektórych zawodników dały mu możliwość debiutu w seniorskiej reprezentacji w wieku 26 lat.
Mimo wyjątkowo zaciętej rywalizacji na środku siatki, pochodzący z Gdańska zawodnik wykorzystał swoją szansę i drugi rok z rzędu znalazł się w składzie na najważniejsze imprezy sezonu.
"Myślę, że nieważne kto byłby na naszym miejscu, by się z tego cieszył. Ja się ogromnie cieszę. Z każdej okazji trzeba czerpać. Fajne doświadczenie pojechać na mistrzostwa Europy. To jest mój pierwszy raz. Jest duża rywalizacja, tak że to zawsze bardziej cieszy" - przyznał Jakubiszak.
Środkowy już w zeszłym roku był w kadrze na mistrzostwa świata na Filipinach, jednak wówczas grał drugoplanową rolę. W tym sezonie wywalczył sobie pewne miejsce w wyjściowym składzie.
"Na pewno jest co innego jak się wchodzi z ławki, a jak się zaczyna w podstawowym składzie. Ale gdzieś tam staramy się skupiać na zadaniu, które mamy, czyli wygrać spotkanie, na jakichś rzeczach taktycznych. Może jest chwila stresu przed meczem, ale myślę, że bez względu na to, czy się rozpoczyna w pierwszym składzie, czy jest się na ławce" - stwierdził zawodnik Zaksy Kędzierzyn-Koźle.
Jakubiszak pierwsze kroki siatkarskie stawiał jako środkowy, jednak w kadetach trener zmienił jego pozycję na przyjęcie. Na środek siatki wrócił w sezonie 2020/21. Jak się okazuje, była to najlepsza decyzja w jego karierze.
"Wydaje mi się, że gdybym został na przyjęciu, to na pewno nie byłbym w reprezentacji i nie wiem, czy bym dalej grał. A przez to, że dokonałem tej zmiany, parę drzwi mi to pootwierało w karierze. Tak że fajnie, że się udało. Inaczej nie wiem, czy bym grał w siatkówkę. Łatwo jest gdybać, ale wiem, że w tamtym momencie nie sprawiało mi to przyjemności, więc po prostu mogło być różnie" - zdradził 28-letni zawodnik.
Zmiana pozycji była dziełem przypadku.
"Dwóch środkowych złapało kontuzję. Prezes ściągnął piątego przyjmującego, więc wiedziałem, że moje szanse na grę będą praktycznie zerowe. Wtedy zapytałem, czy byłaby taka możliwość, bo gdy byłem jeszcze w Gdańsku i jakiś środkowy był kontuzjowany, to zawsze mogłem potrenować. Podobało mi się, więc trochę szczęścia i się udało" - przyznał Jakubiszak.
Późny debiut w reprezentacji nie ma jednak dla niego znaczenia.
"Nie wiem jak to jest, jak w przypadku Kuby Nowaka czy Maksa, którzy wchodzili w tak młodym wieku do seniorskiej reprezentacji, aczkolwiek nie powiedziałbym, że to jest jakaś duża różnica. Myślę, że nieważne, czy się ma 30 czy 20 lat, reprezentowanie barw narodowych łączy się ze stresem, ale też z wielką dumą i radością" - ocenił środkowy.
Biało-czerwoni w sobotę w Sofii zagrają w 1/8 finału ME z Łotwą.
