Gdy w mediach społecznościowych Korony pojawił się filmik z zakapturzonym mężczyzną kupującym czekoladę Studentską, kibice mieli bardzo różne przewidywania. Pojawił się nawet stereotypowy „podstarzały Słowak” z żartów, ale cena czekolady – 20,29 zł – jasno wskazywała, że to postać na dłużej.
I wkrótce pojawiło się potwierdzenie od Szymona Janczyka (Weszło), który zdradził: Korona Kielce poszła na całość i wykupiła Patrika Hellebranda z Górnika Zabrze. Odstępne w wysokości 1,7 mln euro byłoby dla Korony do niedawna nie do pomyślenia, ale przy wartości piłkarza szacowanej na 3,6 mln euro to wciąż bardzo korzystna suma.
To nie wszystko, Kielczanie zapewnili też czeskiemu pomocnikowi najwyższą pensję w jego karierze. I nic dziwnego, bowiem piłkarz dla tej przeprowadzki zrezygnował z gry w europejskich pucharach, do której szykują się w Zabrzu.
Przypomnijmy, że Hellebrand dla Górnika był postacią nie do przecenienia. Gdy tylko przyszedł, w 32 meczach sezonu 2024/25 wyśrubował średnią ocenę do 7,2 w systemie Flashscore, co przy formie drużyny robiło duże wrażenie. W kampanii 2025/26 poszedł jeszcze dalej i średnio był oceniany wg systemu Flashscore na 7,4.
Przy 33 występach, czterech golach i asyście to naprawdę nieprzeciętny wynik, a najlepiej tłumaczy go prosty fakt: Hellebrand jest królem podań Ekstraklasy. Jako jedyny w lidze zaliczył ponad 2 tysiące celnych odegrań (a rok temu brakło mu dosłownie kilku do tego poziomu), czyli o blisko 500 więcej od wicelidera Stratosa Svarnasa. Rok w rok utrzymywał celność powyżej 90 procent. Trudno wskazać akcję Trójkolorowych, w którą nie byłby zamieszany. Od dziś do 2029 roku będzie mieszał w Koronie Kielce.

