Światło czerwone. Jak rumieniec wstydu Widzewa po porażce z Legią
Wczorajsza porażka Lechii z osłabionym Radomiakiem jest największym w tej kolejce promykiem nadziei dla fanów łódzkiego Widzewa. Bo gdyby mieli nadziei szukać w grze swojej drużyny, to załamaliby tylko ręce. W obronie nie jest jeszcze tak źle (tu przydałoby się doprecyzowanie, że "nie dotyczy czasu doliczonego"), za to atak – a właściwie jego brak – woła o pomstę niebios.
Pierwszy i ostatni celny strzał na 19 minut przed końcem spotkania? Można by to zrzucić na karb solidnej defensywnie Legii, gdyby ktoś nie oglądał poprzednich meczów RTS-u. Nieskuteczność ofensywna bije po oczach i trudno sobie dziś wyobrazić, by z takim podejściem Widzew miał się utrzymać. Choć liga potrzebuje takiego klubu nie mniej, niż on potrzebuje Ekstraklasy.

Światło pomarańczowe. Jak historia Gholizadeha, która brzmi jak przestroga
To chyba najbardziej bolesne z rozstrzygnięć minionego weekendu. Może nie wpływa na sytuację w tabeli w sposób bezpośredni, ale zerwane więzadła Alego Gholizadeha to nie tylko osłabienie potencjału Lecha Poznań przed – najpewniej – obroną tytułu i walką o Ligę Mistrzów.
To także bardzo bolesna lekcja piłkarskich realiów. Zawodnik wypada z gry na co najmniej kilka miesięcy w chwili, gdy do końca kontraktu zostały mu raptem tygodnie. Lech nie podał wciąż informacji o kwestii umowy, ale wszystkie znaki wskazują, że piłkarz może liczyć na doraźną pomoc w leczeniu, za to nie na przedłużenie kontraktu, z którym sam zwlekał.
Światło zielone. Jak herb GKS-u Katowice
Można odnieść wrażenie, że mamy w tym sezonie dwie ekipy skupione głównie na wartości rozrywkowej. Jakby widowisko na murawie było celem nadrzędnym, a wynik najwyżej jego wypadkową. Choć oba kluby były początkowo typowane do spadku, to tylko w jednym przypadku taki los wciąż jest realny.

Lechii więc odpuszczę po bolesnej lekcji w Radomiu, za to nad GieKSą Rafała Góraka można się rozpływać szczególnie po kwietniu naszpikowanym fajerwerkami. Cztery gole z Rakowem w Pucharze, po trzy z Lechem i Motorem, a teraz piątka wpakowana Niecieczy.
Jak bardzo urósł przez ten sezon Nowak, jak świetnie wstrzelił się Marković – ten zespół po prostu działa, a do tego z przytupem. W nagrodę może dziś poważnie myśleć o pucharach i trudno się do tego przyczepić. Lepiej przyklasnąć.

