Umówmy się – ten sezon nie mógł być w jego wykonaniu wielki. Leandro w wieku 37 lat był głównie uprzywilejowanym widzem, oglądając kolegów z ławki rezerwowych. W oficjalnych protokołach ma rozegrane dosłownie dwie minuty – jedną jesienią i jedną wiosną.
Za każdym razem wchodził w doliczonym czasie za któregoś z polskich kolegów, ale trudno w Leandro też nie widzieć Polaka. W końcu spędził w Radomiaku aż 14 lat i w oficjalnym klipie pożegnalnym mówi przyjemną dla ucha polszczyzną z lekkim brazylijsko-portugalskim nalotem.
Tak, w najbliższy weekend Zieloni pożegnają oficjalnie zawodnika, który przyszedł do klubu w sezonie 2011/12, gdy - grając w III Lidze - o Ekstraklasie można było marzyć. Stał się jednym z bohaterów realizujących to marzenie, rozgrywając w barwach Radomiaka 375 meczów i zdobywając w nich 121 goli.
W Ekstraklasie ma dotąd 84 spotkania i sześć bramek, a w sobotę 16 maja o 20:15 wyjdzie na murawę jeszcze przed kolegami z zespołu. Właśnie wtedy, podczas ostatniego spotkania na własnym boisku w sezonie 2025/26, Radomiak pożegna się z piłkarzem, z którym na boisku „wychowało się” całe pokolenie fanów.
"Zaplanowaliśmy specjalne atrakcje oraz godne pożegnanie naszej legendy, dlatego warto pojawić się na stadionie wcześniej i być częścią tego wydarzenia od samego początku. To spotkanie zasługuje na pełne trybuny" - czytamy w komunikacie klubu.

