Dzięki stuprocentowemu bilansowi zwycięstw na początku sezonu rozgrywek ligowych, będące w świetnej formie Porto podejmowało Estoril pełne pewności siebie. Gospodarze szybko zaczęli potwierdzać rolę zdecydowanego faworyta, gdyż już w czwartej minucie wynik spotkania otworzył Victor Froholdt, wykorzystując dokładnie zagranie Pepe.
Zawodnicy "Smoków" próbowali pójść za ciosem, przeprowadzając atak za atakiem - jeszcze przed kwadransem oddali dziewięć strzałów. Dwa z nich to próby Jana Bednarka, Polak najpierw sprawił trudności Martinowi Turkowi uderzeniem głową, a następnie strzelił prawą nogą tuż nad poprzeczką.
W 20. minucie polski obrońca podbiegł do sędziego, by ten natychmiast zatrzymał grę. Zwrócił uwagę, że jeden z kibiców prawdopodobnie potrzebuje pomocy. Medycy od razu pojawili się na trybunie, sytuacja została opanowana, a zawodnicy wrócili do gry.
Defensywa "Os Dragoes" wciąż nie miała wiele pracy, ale Bednarek po jednej ze spóźnionych interwencji otrzymał żółtą kartkę - pierwszą w tym sezonie ligowym.

W drugiej odsłonie obraz gry nie zmieniał się, choć zawodnicy Francisco Farioliego wciąż mieli problemy z wykończeniem akcji. W końcu jednak wykorzystali błąd defensywy rywali z Estoril, kiedy po efektownej akcji kapitalnym strzałem obok dalszego słupka prowadzenie podwyższył Borja Sainz.
Tym razem worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Po chwili do siatki trafili Andre Silva i Gabri Veiga, ustalając wynik spotkania na 4:0. Porto kontynuuje zatem świetny start w lidze, odnosząc komplet zwycięstw w dziesięciu kolejkach, a polscy obrońcy mogą cieszyć się z kolejnego czystego konta.

