GKS Katowice – Widzew Łódź (godz. 20:15)
Lech Poznań – Wisła Kraków (3:1)
Lech przystępował do tego meczu z pozycji lidera i serią czterech wygranych meczów ligowych z rzędu w okazałym stylu, ale też po kompromitującego porażce w 1/16 finału Pucharu Polski z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg. Wisła jeszcze na wyjeździe nie wygrała, ale przed startem tej serii gier plasowała się na 5. miejscu w tabeli i chciała przerwać niemoc poza Krakowem.
Od początku oba zespoły były aktywne. Groźnie pod bramką Marcela Łubika było w 9. minucie, ale bramkarz Wisły Kraków nie miał problemu z interwencją, chwilę później swoją szansę miał Agnero, jednak znowu Łubik był na posterunku. Nacierał Lech i powinien prowadzić w 13. minucie, kiedy Walemark wyszedł sam na sam po podaniu Pablo Rodrigueza, ale Szwed uderzył wysoko nad bramką.
Walemark miał kolejną okazję w 18. minucie, kiedy Joel Pereira wrzucił w pole karne na głowę Szweda, ale ten uderzył zbyt lekko, żeby zagrozić Łubikowi. Wisła odpowiadała wypadami w pole karne Lecha, jednak nie była tak konkretna, jak mistrz Polski.
Kapitalną okazję Lech miał w 29. minucie. Fatalny błąd popełnił Kacper Duda, który stracił piłkę przed polem karnym, ale ofiarne interwencje pozostałych obrońców uchroniły Białą Gwiazdę przed utratą gola. Kolejne minuty, to kolejna akcja Lecha, ale tym razem Walemarka nie zatrzymał Łubik, ale… słupek. Wisła też miała swoją szansę, głową uderzał Angel Rodado, jednak na jego drodze do bramki stanął jego kolega z drużyny – Darijo Grujcić. Ostatecznie Wisła przetrwała napór Lecha i do przerwy goli nie oglądaliśmy, chociaż okazji było mnóstwo.
Lech od razu po rozpoczęciu drugiej części szukał gola na prowadzenie, ale uderzenie Antoniego Kozubala zza pola karnego obronił Łubik. Kolejorz w końcu dopiął swego w 54. minucie, rewelacyjnym podaniem popisał się Leo Bengtsson, w polu karnym znalazł się Kozubal i trafił do siatki.
Biała Gwiazda szybko odpowiedział, bo już dwie minuty później był remis! Dośrodkowanie w pole karne z prawej strony posłał Frederico Duarte, świetnie znalazł się w polu karnym Jakub Krzyżanowski i głową doprowadził do remisu. W kolejnej akcji natomiast Kolejorz wrócił na prowadzenie! Gospodarze pograli między sobą z prawej strony, ostatecznie trafiła do Walemarka, a ten w końcu trafił do siatki. W trzy minuty obejrzeliśmy trzy gole!
Lech poszedł za ciosem i za moment było już 3:1. Kapitalne podanie w pole karne posłał Radosław Murawski, a Agnero wygrał pojedynek z Grujciciem i pokonał Łubika. Wisła mogła odpowiedzieć w 70. minucie, ale uderzenie Grujcicia obronił Lis.
Wisła miała kapitalną szansę 10 minut później, bo faulowany w polu karnym był Jakub Krzyżanowski. Do piłki podszedł Angel Rodado i... kolejny raz zmarnował rzut karny. Tym razem Hiszpan poślizgnął się przed uderzeniem i piłka poleciała wysoko nad bramką.
Goście zamiast się napędzić, to po niewykorzystanej jedenastce zdecydowanie wyhamowali, ostatecznie wynik meczu nie uległ już zmianie i Lech wygrał 3:1, chociaż w doliczonym czasie Łubik musiał jeszcze obronić strzał Luisa Palmy z rzutu wolnego.
Wieczysta Kraków – Jagiellonia Białystok (1:3)
Spotkanie rozpoczęło się dla gości idealnie, a dla Jesusa Imaza wyjątkowo. Już w ósmej minucie sędzia podyktował rzut karny podyktowany po zagraniu ręką Lucasa Piazona. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Jesus Imaz i pewnym strzałem zdobył setną bramkę w Ekstraklasie w barwach Jagiellonii Białystok. Co więcej, dokonał tego na stadionie Wisły, w której zaczynał swoją przygodę z polską ligą.
Kolejny fragment spotkania był popisem bramkarzy, którzy po kontuzji Marcina Bułki mogą rywalizować o koszulkę nr 1 w reprezentacji Polski. Mateusz Kochalski obronił strzały Dimitrisa Rallisa i Ousmane Sowa, a Sławomir Abramowicz zatrzymał Efthymiosa Koulourisa.
W dodatku już od 36. minuty gospodarze musieli grać bez filara obrony, gdyż po starciu z rywalem kontuzji nabawił się Antonio Milić. Natychmiast zastąpił go jego rodak, Duje Dujmović.
W końcówce goście popełnili błąd, który mógł ich sporo kosztować. Bartłomiej Wdowik źle zagrał piłkę, którą przejął Lisandro Semedo, jednak po jego uderzeniu ta odbiła się od poprzeczki, a sytuację opanował bramkarz gości.
Po zmianie stron znów okazję do zaprezentowania swoich umiejętności zyskał Kochalski, który świetnie interweniował po próbach Kajetana Szmyta i Wdowika.
W końcu inicjatywę przejęli jego koledzy z ofensywy. Początkowo sporo okazji marnował Koulouris, ale w 71. minucie po rzucie rożnym błysnął Dujmović, doprowadzając do wyrównania po rzucie rożnym.

Podopieczni Adriana Siemieńca, który ze względu na zawieszenie wciąż ogląda mecze z trybun, pokazali jednak dojrzałość w końcówce starcia. Po efektownej akcji Andersa Klynge z Imazem strzał hiszpańskiego napastnika został zablokowany, ale dobitka Nika Preleca zatrzepotała w siatce. Wynik chwilę później ustalił Bernardo Vital, a Jagiellonia mogła cieszyć się z kompletu punktów.
Wisła Płock – Piast Gliwice (2:2)
Dużo lepiej w mecz weszli gospodarze i już w 3. minucie mogli prowadzić. Duży błąd popełnił Twumasi, który na swojej połowie stracił piłkę, w stronę pola karnego ruszył Łukasz Sekulski, w ostatniej fazie podał do Samuela Akere, ale ten lewą nogą uderzył obok bramki. Chwilę później świetną szansę miał Olaf Kobacki, jednak w decydującym momencie, zamiast oddać strzał, to próbował wyłożyć do Sekulskiego, ale rozszyfrowała to defensywa Piasta.
Po naporze Wisły w 11. minucie kapitalną okazję mieli goście. Fatalnie zachowała się obrona Nafciarzy, ich błąd wykorzystał Andreas Katsantonis, który kapitalnie opanował piłkę, następnie wyłożył ją na pustą bramkę do Ivana Limy, ale Portugalczyk spanikował i uderzył... obok. Po upływie 20 minut w końcu mieliśmy celny strzał, wykonał go Leandro Sanca, ale nie miał problemy Rafał Leszczyński ze złapaniem piłki.
W 24. minucie po raz kolejny fatalnie zachowała się obrona gospodarzy. Najpierw źle wybijał Leszczyński, a później fatalnie przed polem karnym piłkę przyjmował Marcin Kamiński. Futbolówkę przejął Lima i tym razem to on podawał na dogodną sytuację, a Katsantonis nie miał problemów, żeby to wykończyć. Wisła mogła szybko odpowiedzieć, ale uderzenie Kobackiego zostało zablokowane, a Kamiński po raz trzeci źle przymierzył po strzale głową.
Wisła szukała gola, ale znalazł gol Piast! W 37. minucie było 2:0. Hugo Vallejo skupił na sobie całą uwagę obrońców Nafciarzy, a następnie podał przed pole karne do Oskara Leśniaka, a ten pięknym strzałem podwyższył wynik. Do przerwy gospodarze przegrywali dwoma golami.
Nafciarze jednak kapitalnie weszli w drugą część gry, bo zaledwie 37 sekund potrzebowali, żeby zmniejszyć różnicę. Zan Rogelj posłał wyśmienite prostopadłe, walkę o pozycję wygrał Olaf Kobacki i tym razem nie bał się podjąć decyzji o strzale i trafił do siatki.
Nie brakowało okazji w kolejnych minutach, ale bardziej oglądaliśmy wysyp żółtych kartek. Gospodarze byli bardzo blisko wyrównania w 65. minucie, kiedy niepewnie interweniował Gril, ale Piast pozostał na prowadzeniu. Chwilę później już był remis. Nafciarze dopięli swego, a znakomitym uderzeniem popisał się Łukasz Sekulski.
Wisła ewidentnie złapała wiatr w żagle, nie chciała zadowolić się remisem i bardzo blisko gola była w 76. minucie, ale uderzenie głową Krystiana Pomorskiego wylądowało obok bramki. Emocji nie brakowało, w doliczonym czasie piłkę "meczową" miał Hugo Vallejo, ale uderzył nad bramką. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2.
