Przegrana Arsenalu 0:1 z Nottingham Forest w sobotę sprawiła, że wyścig dwóch koni zakończył się przedwcześnie, ponieważ Manchester City Pepa Guardioli został koronowany na mistrzów z trzema meczami w zapasie, zdobywając pierwszą część potencjalnej potrójnej korony.
Ciesząc się widokiem z góry przez prawie 250 dni, wyzwanie Arsenalu o tytuł rozpadło się w obliczu nieustępliwej, dobrze naoliwionej maszyny do wygrywania, która była montowana i doskonalona przez wiele lat przez Guardiolę.
Podczas gdy Arteta i jego piłkarze odrzucili słowa o "zaprzepaszczeniu" wyścigu o tytuł, ich fani mają miażdżące poczucie tego, co mogło się wydarzyć.
Dwa miesiące temu Arsenal miał osiem punktów przewagi i wydawało się, że zmierza po swój pierwszy tytuł ligowy od czasu "Invincibles" Arsene'a Wengera z sezonu 2003/04.
Ze średnią wieku wynoszącą 24 lata, Arsenal miał również najmłodszą drużynę w lidze, co sprawiło, że ich polowanie na tytuł wraz z błękitnym olbrzymem City było jeszcze bardziej niezwykłe.
Oczekiwania wobec drużyny z północnego Londynu osiągnęły w tym sezonie tak wysoki poziom, że nawet powrót do Ligi Mistrzów po raz pierwszy od kampanii 2016/17 był postrzegany jako przystawka przed daniem głównym.
"Ci sami ludzie, którzy myśleli, że skończymy sezon na szóstym lub siódmym miejscu, teraz mówią, że zajęcie drugiego miejsca byłoby porażką" - powiedział Arteta w wywiadzie dla Sky Sports.
Mentalne gierki Guardoli
Ośmiopunktowa przepaść była jednak iluzją, ponieważ City zawsze miało mecze w zanadrzu, a Guardiola bawił się w gierki mentalne, wylewnie chwaląc Arsenal i Artetę, swojego byłego asystenta w City.
"Nasz problem polega na tym, że Arsenal był do tej pory niesamowity. Radzą sobie naprawdę dobrze" - powiedział Guardiola w kwietniu. "Wciąż tam jesteśmy, ale jest ktoś lepszy od nas. Trzeba to zaakceptować, przyznać się do tego i iść dalej".
Gdy Arsenal potknął się z trzema remisami z rzędu w zeszłym miesiącu, spojrzał w lusterko wsteczne i oderwał wzrok od drogi.
To, co zaczęło się od późnego wyrównania Roberto Firmino w remisie 2:2 z Liverpoolem na Anfield, zakończyło się zwycięskim golem Taiwo Awoniyi'ego w sobotę, a Arsenal stracił 15 punktów w ośmiu meczach.
Guardiola widział już wiele napiętych wyścigów o tytuł i nawet gdy Arsenal miał trzy mecze do rozegrania, delikatnie wywierał większą presję.

"Zdecydowanie wygrają swoje trzy mecze. Szczerze mówiąc, chciałbym, aby stracili punkty, ale myślę, że zdobędą dziewięć punktów" - powiedział z uśmiechem.
Arsenal przegrał dwa z tych meczów bez strzelenia gola, przegrywając 0:3 u siebie z Brighton & Hove Albion przed porażką z Forest.
W międzyczasie City wykorzystało swoje doświadczenie w walce o tytuł, wygrywając wszystkie spotkania, a nawet demontując europejskie potęgi Bayern Monachium i Real Madryt w Lidze Mistrzów.
Mistrz przyćmił ucznia, gdy drużyna Guardioli maszerowała po swój piąty tytuł ligowy w ciągu sześciu sezonów.
Głębia składu
Godna pozazdroszczenia głębia składu City była również głównym punktem dyskusji, ponieważ żaden z graczy z pola nie rozegrał więcej niż 3000 minut w wyczerpującym sezonie ligowym, podczas gdy Arsenal miał takich wielu, na czele z Gabrielem, Bukayo Saką i Martinem Odegaardem.
Podczas gdy Arteta miał wyjściowy skład, który stanowił wyzwanie dla najlepszych drużyn w Premier League, długoterminowe kontuzje kluczowych graczy - takich jak filar defensywy William Saliba - ujawniły brak zdolnych graczy rezerwowych, którzy mogliby wejść i wykonać swoje zadanie.
Po tym, jak do kwietnia grali jak równy z równym, Arsenalowi po prostu zabrakło pary i możliwości rotacji zawodnikami.

"Chcieliśmy wycisnąć wszystko, co mieliśmy z tej grupy i znaleźć alternatywy oraz sposoby na osiągnięcie pewnych poziomów" - powiedział Arteta.
"Nie udało nam się i to jest moja praca i moja odpowiedzialność. Muszę to przeanalizować i przemyśleć".
"Nie zmieni się to w ciągu trzech miesięcy, że będziemy na tym poziomie (City), ale musimy znaleźć inny sposób, aby to zrobić".
