Już podczas pomeczowej konferencji Marek Papszun zapowiadał odwołanie od tej decyzji i przekonanie, że zostanie ona zmieniona. Chodzi o czerwoną kartkę dla Rafała Augustyniaka, który zdążył w Poznaniu rozegrać niewiele ponad kwadrans, zanim wyleciał z boiska. To wydarzenie ułatwiło Lechowi rozbicie Legii 4:0.
Jego wejście w Leo Bengtssona od początku budziło kontrowersje. Z jednej strony stopa Szweda podwinęła się pod udo obrońcy Legii i doprowadziła do bolesnego wygięcia w kostce. Z drugiej – arbiter główny pierwotnie pokazał tylko żółtą kartkę i dopiero po przywołaniu do monitora zmienił ocenę.
W środowy poranek Kolegium Sędziów przedstawiło swoją ocenę wydarzenia. Uznano jednoznacznie, że błędem arbitra VAR było przywołanie sędziego głównego do ekranu, ponieważ nie doszło do błędu w ocenie.
"W sytuacji, gdy elementy podjętej decyzji dotyczą subiektywnej oceny natury faulu (czy jeszcze faul jest nierozważny, czy już poważny), to pierwotna decyzja sędziego nie zostanie zmieniona, dopóki nie nastąpi „jednoznaczny i oczywisty błąd”. Z tego powodu pierwotna decyzja sędziego z boiska powinna być zaakceptowana przez sędziego VAR i nie traktowana jako podlegająca wideoweryfikacji" – napisano w komunikacie.
Taką samą interpretację po południu przedstawiła Komisja Ligi, która przychyliła się do odwołania Legii Warszawa. Tym samym kara dyscyplinarna dla Rafała Augustyniaka została anulowana. To oznacza, że obrona klubu w Warszawy nie zostanie osłabiona brakiem weterana w bardzo ważnym starciu z Widzewem w piątek (20:30).
Legia i Widzew znajdują się na granicy strefy spadkowej - stołeczna ekipa jest nad kreską, ale Widzew traci do niej tylko punkt. Dlatego ewentualny brak Augustyniaka byłby poważnym osłabieniem.

