W drugiej połowie Julian Alvarez wykorzystał rzut karny, wyrównując wynik po golu Viktora Gyokeresa z pierwszej części gry dla Arsenalu. Po tym meczu Atletico mogło czuć się bardziej rozczarowane, bo przez większość czasu kontrolowało przebieg spotkania, ale nie zdołało narzucić w pełni swoich warunków.
Gospodarze mieli okazje, by wypracować sobie przewagę przed wtorkowym rewanżem, jednak zabrakło im skuteczności w decydujących momentach. Teraz czeka ich trudne zadanie – muszą pokonać Arsenal na stadionie Emirates, by awansować do finału.
"W drugiej połowie zagraliśmy z dużo większą intensywnością i pressingiem. Tak trzeba grać, by pozostać w grze o finał. Zapowiada się świetny mecz – niezależnie, czy oglądasz go w domu, czy na stadionie, emocje będą ogromne, ale właśnie na tym polega piękno futbolu" - powiedział dziennikarzom Griezmann.
"Stracona bramka tuż przed przerwą boli. Wprowadziliśmy dwie lub trzy korekty taktyczne, by lepiej pressować i zmienić ustawienie, co przyniosło efekt. Potem nasi kibice mocno nas ponieśli".
Griezmann, który w 63. minucie trafił w poprzeczkę i był bliski zdobycia zwycięskiej bramki, podkreślił, że Atletico musi wykorzystać poprawioną grę z drugiej połowy jako wzór na rewanż.
"W końcówce drugiej połowy miałem trzy klarowne okazje, ale nie udało mi się trafić do siatki, w rewanżu na pewno się uda. Wszyscy wykonaliśmy świetną robotę i musimy przenieść tę drugą połowę na kolejny mecz" - dodał Griezmann.
"Moim wielkim marzeniem jest awans do finału. Bardzo się przygotowywałem do tego spotkania i będę gotowy na rewanż. Mam nadzieję, że uda nam się to osiągnąć".
