Goście jako pierwsi stworzyli groźną sytuację, gdy płaski strzał z linii pola karnego autorstwa Joy-Lance’a Mickelsa został pewnie złapany przez Madsa Hedenstada Christiansena. Gospodarze przejęli inicjatywę po tej akcji, ale mieli problem z wykreowaniem klarownych okazji, a w 23. minucie mogli zostać zaskoczeni, gdy Hedenstad Christiansen musiał popisać się świetną interwencją po strzale Alekseya Isayeva z ostrego kąta.
Sprawdź szczegóły meczu Aarhus - Sabah
Jednak Aarhus potrzebował tylko jednej okazji, by objąć prowadzenie, i ta nadarzyła się tuż po upływie półgodziny gry. Piłka trafiła pod nogi Bogere na skraju pola karnego, a ten bez zastanowienia huknął z pierwszej piłki pod poprzeczkę, nie dając Stasowi Pokatilovowi żadnych szans.
Mistrzowie Azerbejdżanu nie zamierzali się poddawać i tuż przed przerwą stworzyli sobie jeszcze dwie dogodne sytuacje. Najpierw Umarali Rakhmonaliev zmusił Hedenstada Christiansena do efektownej interwencji. Chwilę później Steve Solvet główkował nad poprzeczką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Zespół Valdasa Dambrauskasa rozpoczął drugą połowę tak, jak kończył pierwszą, i jego przewaga mogła szybko przynieść efekt, gdy Kaheem Parris zakręcił piłkę tuż nad poprzeczką. Podobnie jak w pierwszej części gry, Sabah znów został ukarany przez Bogere. Tym razem to Magnus Knudsen obsłużył Ugandyjczyka świetnym podaniem, a napastnik bez zastanowienia uderzył do siatki w długi róg w 63. minucie.
Sabah mógłby się załamać, ale trzeba oddać drużynie, że już cztery minuty później zmniejszyła straty – Veljko Simić dostał mnóstwo swobody w polu karnym Aarhus i wykorzystał podanie Rakhmonalieva, trafiając do siatki.
Rakhmonaliev znów był w centrum wydarzeń w 75. minucie, gdy niewiele brakowało, by kolejny gol padł po uderzeniu z pierwszej piłki, ale reprezentant Uzbekistanu trafił w poprzeczkę. Chwilę później mogło być niemal deja vu po drugiej stronie boiska – szybka kontra gospodarzy, Bogere minął aż trzech obrońców Sabah, lecz tym razem źle wycelował i piłka minęła bramkę.
Sabah przyspieszył tempo gry w końcówce i wydawało się, że zostanie za to nagrodzony na niespełna minutę przed końcem, gdy głębokie dośrodkowanie z rzutu wolnego Tymoteusza Puchacza zostało wepchnięte do siatki przy dalszym słupku, a autorem gola został Solvet. Jednak VAR ostatecznie anulował trafienie, które mogło dać Bayquşlar bardzo ważny remis przed rewanżem u siebie w przyszłym tygodniu.

