Skoro Hiszpanom nie poszło z Republiką Zielonego Przylądka, mecz Arabii Saudyjskiej z Urugwajem okazał się nieoczekiwaniem pojedynkiem o prymat w tabeli grupy H. La Celeste mogła liczyć na wielu fanów na trybunach w Miami i wydawało się, że szybko ich uszczęśliwi. Już po czterech minutach Maximiliano Araujo huknął zza pola karnego, a Al Owais z trudem wybił na bok.
Sprawdź szczegóły meczu Arabia Saudyjska – Urugwaj

Niezły początek okazał się jednak pojedynczym wyskokiem, bo w pierwszej „kwarcie” (przed przerwą na nawodnienie) Urugwajczycy jakby oszczędzali siły. Nie forsowali tempa, na co rywale ochoczo przystali. Co prawda wypracowali tylko jeden rzut rożny, ale ich bramka nie była już atakowana. To zmieniło się w 30. minucie, gdy ofiarny szczupak Federico Vinasa oznaczał główkę, którą Al Owais zgasił z trudem.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Saudyjczyków. Powinni byli objąć prowadzenie w 38. minucie, gdy kolejny korner pozwolił wypracować świetną sytuację. Abdulelah Al Amri dostał piłkę na przedpolu i huknął, a Muslera po szybkim skoku zdołał wybić na kolejny rzut rożny.
Z trzeciego rogu nie przyszło nic, ale ten czwarty okazał się kluczowy: już pierwsze uderzenie po wrzutce – gdy Mohamed Kanno zbyt łatwo doskoczył do główki – Muslera z trudem wypchnął przed siebie. A tam czekał Al Amri, który przepchnął piłkę obok golkipera. Ponieważ Al Owais zatrzymał jeszcze główkę Vinasa w 45. minucie, do przerwy pachniało sensacją.
Marcelo Bielsa musiał być wściekły. Z szatni nie wrócili Darwin Nunez i Matias Vina, za to pozostali zaczęli regularny ostrzał. Już w 46. minucie Varela posłał trudne uderzenie z kozłem, które Al Owais zdołał zatrzymać. W 60. minucie Manuel Ugarte obił słupek, chwilę później Federico Valverde próbował szczęścia wprost z wolnego (Al Owais piąstkował), podczas gdy Azjaci tkwili na swojej połowie.
Po piłkarzach z kraju Saudów widać było, jak bardzo brakuje im sił. W obliczu nowych przepisów nie mogli urywać zbyt wiele wstrzymywaniem gry. I w końcu pękli na 10 minut przed końcem. Po precyzyjnej wrzutce Vinas wyskoczył do główki, którą Al Owais przytomnie wybił na bok. Tyle że właśnie z tej strony nabiegał Maximiliano Araujo, który huknął mu obok ramienia z ostrego kąta i dobitka zawodnika Sportingu dała remis.
Saudyjczycy zdołali wyprowadzić jeszcze jeden groźny atak, zakończony uderzeniem tuż nad poprzeczką, zanim wróciliśmy pod ich pole karne. Tam w 90+1. minucie Nicolas de la Cruz dostał świetną piłkę na linię szesnastki. Uderzył mocno, tyle że blisko środka. Znacznie lepiej Fede Valverde testował Al Owaisa półtorej minuty później uderzeniem po ziemi pod słupek. Golkiper znów wygrał.

