Przejdź do głównej treści

Sunderland wraca do europejskich pucharów po 53 latach. Zagra z Lechem i Jagiellonią

Sunderland wraca do europejskich pucharów po 53 latach. Zagra z Lechem i Jagiellonią
Sunderland wraca do europejskich pucharów po 53 latach. Zagra z Lechem i JagielloniąReuters/Lee Smith

Sunderland w środę podejmie AZ Alkmaar w 1. kolejce piłkarskiej Ligi Europy. Później zmierzy się też z Lechem Poznań i Jagiellonią Białystok. Klub z północno-wschodniej Anglii wrócił do europejskich pucharów po 53 latach, choć jeszcze w sezonie 2021/22 występował w trzeciej lidze.

Sunderland w latach 2017-18 zanotował dwa spadki z rzędu, a potem spędził cztery sezony w League One, czyli na trzecim poziomie rozgrywek. Jednak nawet w najgorszym okresie na Stadium of Light przychodziło ponad 30 tysięcy kibiców. W tym czasie platforma Netflix nakręciła trzy sezony serialu dokumentalnego „Sunderland aż po grób”, który ukazywał funkcjonowanie klubu w trudnym okresie.

Po latach zmagań Sunderland dokonał spektakularnego powrotu i ponownie zachwyca swoich kibiców. W 2025 roku awansował do Premier League i jako beniaminek zajął siódme miejsce, które dało awans do Ligi Europy. W tych rozgrywkach zmierzy się z dwoma polskimi klubami. 22 października zagra na wyjeździe z Lechem, a 26 listopada podejmie Jagiellonię.

Sunderland największe sukcesy odnosił przed II wojną światową. Sześć razy był mistrzem kraju, ostatnio w 1936 roku. Dwukrotnie zdobył Puchar Anglii - w 1937 i 1973 roku. Właśnie 53 lata temu ostatni raz uczestniczył w europejskich rozgrywkach - Pucharze Zdobywców Pucharów. Dlatego mecz z AZ Alkmaar jest wyjątkowy dla kibiców.

Od 1997 roku Sunderland rozgrywa swoje mecze na 49-tysięcznym Stadium of Light. Przed każdym spotkaniem kibice śpiewają przebój Elvisa Presleya „Can't Help Falling in Love”, który jest nieoficjalnym hymnem klubu. Zapewne w środę wybrzmi jeszcze głośniej niż zazwyczaj.

Od sezonu 2024/25 trenerem Sunderlandu jest Francuz Regis Le Bris, który wprowadził zespół z Championship do Premier League, a następnie do Ligi Europy. Jego drużyna nie dość, że szerokim łukiem ominęła strefę spadkową, to odniosła wiele niespodziewanych zwycięstw i ostatecznie zajęła siódme miejsce w lidze.

"Gra w Europie jest symbolicznym krokiem. Szybko robimy postępy. Przeżyliśmy trudne chwile, ale konsekwentnie walczyliśmy do końca. Dla naszych kibiców, to będzie coś niesamowitego. Ważne, abyśmy pokazali naszą ambicję, która będzie wyrazem więzi oraz jedności z miastem i kibicami" - powiedział Le Bris w rozmowie z TNT Sports.

Powrót na europejską scenę jest nagrodą dla właściciela Sunderlandu - Kyrila Louisa-Dreyfusa, który przejął klub, gdy występował w trzeciej lidze. 29-latek jest synem nieżyjącego już miliardera Roberta Louisa-Dreyfusa, który był właścicielem Olympique Marsylia.

Kibice Newcastle United od lat kpili z lokalnego rywala, wytykając Sunderlandowi grę w niższych klasach rozgrywkowych i brak historii w europejskich pucharach.

„Bycie kibicem Sunderlandu przeszło drogę od uroczystego obowiązku, za który przeklinało się swoich rodziców i miejsce urodzenia, do czegoś, co po raz pierwszy od pokoleń przynosi ludziom radość. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miasto i kibice czuli tak silną więź z klubem i piłkarzami” – napisał kibic Michael Lough na forum Wise Men Say.

Rywalami Sunderlandu w Lidze Europy będą kolejno AZ Alkmaar, Torreense, Lech, Dinamo Zagrzeb, Jagiellonia, AC Milan, Anderlecht Bruksela i Lewski Sofia.