Zabrzanie odnieśli siódme zwycięstwo w sezonie i umocnili się na pierwszym miejscu w tabeli. O obu golach dla gości zadecydował Peter Federico, który trafił do siatki tuż przed przerwą oraz w doliczonym czasie gry drugiej połowy. Choć w drugiej części meczu kielczanie grali odważniej i częściej utrzymywali się przy piłce, nie potrafili zagrozić bramce rywali. Korona przez całe spotkanie oddała zaledwie dwa strzały i ani jednego celnego. Najlepszą okazję dla gospodarzy zmarnował Wiktor Długosz, który zamiast uderzać, próbował podawać do Mariusza Stępińskiego, co ofiarną interwencją udaremnił Rafał Janicki. Z kolei Górnik stworzył sobie kolejne świetne szanse na początku drugiej połowy, lecz sytuacji nie wykorzystali Maksym Chłań oraz Erik Prekop.
Jacek Zieliński po meczu nie szukał usprawiedliwień i docenił postawę przeciwnika. - Porażka z liderem, ale nieprzypadkowym liderem, bo Górnik to jest naprawdę dobry, klasowy zespół i to dzisiaj pokazał. Grali świetnie w defensywie. Zneutralizowali praktycznie wszystkie nasze atuty, nie dopuszczali nas do sytuacji bramkowych, ani tak szczerze powiedziawszy za bardzo w pole karne – podsumował opiekun kieleckiej ekipy.
Odnosząc się do braku celnych strzałów ze strony swojej drużyny, trener ocenił to krytycznie. "Dla mnie jako trenera to jest porażka, biorę to na swoje barki. Trzeba po prostu pokłonić się Górnikowi, bo zagrał naprawdę świetnie w obronie, a my mamy materiał do przemyśleń" – przyznał Zieliński.
Szkoleniowiec dodał, że nie wypalił plan taktyczny z cofaniem się Mariusza Stępińskiego, a zespołowi zabrakło skutecznej gry skrzydłami i wygranych pojedynków jeden na jeden. Zaznaczył również, że Ariel Mosór wystąpił w masce ochronnej ze względu na złamany nos.
"Ten mecz był dla nas takim sprawdzianem, w którym miejscu jesteśmy, bo graliśmy z liderem. Niestety, ten sprawdzian oblaliśmy" – przyznał Zieliński, przypominając, że jego zespół wciąż jest w fazie budowy.
Zadowolenia z postawy swoich podopiecznych nie krył Michal Gasparik. "Chłopcy dzisiaj zagrali świetnie taktycznie. Bardzo ważna była pierwsza bramka, która zadecydowała o przebiegu meczu. Ten zdobyty gol miał duży wpływ na naszą postawę w drugiej połowie" – podkreślił słowacki szkoleniowiec.
Gasparik zwrócił uwagę na dyscyplinę w środkowej strefie boiska i umiejętność kontrolowania przebiegu spotkania bez posiadania piłki. Zauważył, że mimo gry co trzy dni po sobotnim starciu z Lechem Poznań, jego zawodnicy zaprezentowali świetne przygotowanie fizyczne. Żałował jedynie braku wcześniejszego przypieczętowania wygranej.
"Szkoda tylko, że nie zamknęliśmy tego meczu wcześniej. Ale chłopcy pokazują, że ten zespół idzie do przodu" – podsumował trener lidera ekstraklasy.
W następnej kolejce, w najbliższą sobotę, Korona podejmie Raków Częstochowa, a Górnik zmierzy się na wyjeździe z Motorem Lublin.
