Spotkanie ostatniej kolejki grupy F od początku przebiegało pod dyktando gospodarzy, którzy do przerwy prowadzili 19:16, a w drugiej odsłonie ich przewaga wzrosła do siedmiu bramek. Ostatecznie Kielczanie zwyciężyli 40:35. To ich czwarta wygrana w tej edycji rozgrywek. Najskuteczniejszymi graczami Industrii byli Arciom Karalek i Kirył Rabczyński — po osiem bramek. W zespole gości wyróżnił się Simon Jeppsson — dziewięć trafień.
Wstępem do świętowania był debiut 21-letniego lewego rozgrywającego z Czarnogóry Milorada Bakicia. Zawodnik, który leczył złamanie dwóch kości śródręcza, pojawiał się na parkiecie, by wykonywać rzuty karne – zdobył cztery bramki przy stuprocentowej skuteczności.
„Milo” jeszcze nie był w pełni gotowy do tego, aby wystąpić w meczu w walce fizycznej. Rzuty karne wykonał perfekcyjnie. To dla niego nagroda, aby poczuć ten klimat, być już bliżej zespołu" – przyznał po meczu drugi trener Industrii.
Mimo wygranej sztab szkoleniowy Kielczan dostrzega elementy wymagające dopracowania przed kolejnymi wyzwaniami.
"Chcieliśmy skończyć fazę grupową zwycięstwem, zagrać fajną piłkę i myślę, że kibice mogli być zadowoleni. Natomiast zawsze są rzeczy, gdzie widzimy pole do poprawy. Zrobiliśmy za dużo błędów własnych. Mogliśmy jeszcze dwie, trzy piłki dorzucić i skończyć mecz z większą różnicą trafień" – ocenił Siedlarz.
Dużą swobodę w ofensywie oraz brak stresu podkreślał rozgrywający kieleckiej drużyny Michał Olejniczak.
"Plan został wykonany. Cieszę się, że ten mecz wyglądał całkiem nieźle od początku. Kiedy wiesz, że awans jest już z tobą i ostatni mecz masz w domu przy swoich kibicach, możesz troszeczkę dać ponieść się fantazji i tych rzutów więcej oddać. Przyjemnie się gra takie mecze, kiedy tego stresu jest mniej" – przyznał Olejniczak, dodając, że po powrocie z rehabilitacji jego ciało potrzebuje nieco więcej czasu na regenerację.
Dla Kolstad Handball porażka w Kielcach była szóstą z rzędu w grupie F, co oznacza pożegnanie z Ligą Mistrzów i przejście do Ligi Europejskiej. Obrotowy gości Magnus Gullerud sportowo docenił wyższość rywali.
"Industria była po prostu lepsza. Staraliśmy się nawiązać walkę, ale to inny poziom, na którym obecnie nie jesteśmy. Przejście do Ligi Europejskiej to poziom trochę lepiej dopasowany do naszej drużyny w tej chwili" – powiedział norweski szczypiornista.
"To była trudna walka przeciwko bardzo mocnej drużynie. Popełniliśmy wiele błędów, fauli w ataku, a to pozwoliło rywalom powiększać przewagę i kontrolować mecz. Czasami zbyt łatwo gubiliśmy piłkę. Jesteśmy zadowoleni jednak ze zdobycia 35 bramek przeciwko jednej z najlepszych drużyn w Europie. To dla nas dobre doświadczenie, które wykorzystamy w sezonie" – dodał drugi trener gości Stian Gomo Nilsen.
Kielczanie z kolei przygotowują się do drugiej fazy rozgrywek, w której znajdą się w grupie z SC Magdeburg, Sportingiem Lizbona, GOG Handbold, Barceloną. Ostatniego przeciwnika Industrii poznamy w czwartek. Będzie nim ktoś z dwójki: CS Dinamo Bukareszt (Rumunia) lub SAH Aarhus (Dania). Z powodu dwóch wcześniejszych porażek z niemieckim zespołem polski zespół rozpocznie zmagania z zerowym dorobkiem punktowym.
"Wiemy, że to będą mecze z zespołami z najwyższej półki. Na starcie nie mamy punktów, dlatego każdy mecz będzie dla nas jak finał i w każdym będziemy walczyli o zwycięstwo" – podsumował Siedlarz.
