Przejdź do głównej treści

Pełna Hala Legionów świętowała awans Industrii do kolejnej fazy Ligi Mistrzów

Pełna Hala Legionów świętowała awans Industrii do kolejnej fazy Ligi Mistrzów
Pełna Hala Legionów świętowała awans Industrii do kolejnej fazy Ligi MistrzówPressFocus / Sipa USA / Profimedia

Piłkarze ręczni Industrii Kielce pokonali we własnej hali norweski Kolstad Handball 40:35 (19:16) na zakończenie pierwszej fazy grupowej Ligi Mistrzów. Polska drużyna już wcześniej zapewniła sobie awans do drugiej rundy tych rozgrywek.

Środowe spotkanie nie miało żadnego znaczenia dla końcowego układu tabeli grupy F, a mimo to zapełniło trybuny. Kielczanie już tydzień temu zapewnili sobie awans do drugiej rundy. Norweska ekipa przegrała do tej pory wszystkie pięć spotkań i wiadomo było, że przygodę z europejskimi pucharami będzie kontynuowała w Lidze Europejskiej.

Po raz pierwszy w kadrze Industrii znalazł się Milorad Bakić pozyskany ze szwedzkiego Guif. 21-letni lewy rozgrywający z Czarnogóry opuścił początek sezonu z powodu złamania dwóch kości śródręcza. Do gry powrócił również francuski skrzydłowy Dylan Nahi. Nadal kontuzjowani są Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko i Luka Klarica.

Spotkanie rozpoczęło się od efektownych interwencji obu bramkarzy. Najpierw Dejan Milosavljev zatrzymał Sondre Solheima, a potem Nicolai Neupart obronił rzut karny wykonywany przez obrotowego gospodarzy Arcioma Karaleka. Pierwsze minuty były wyrównane, ale dość szybko zarysowała się przewaga mistrzów Polski. Od stanu 3:3 gracze Industrii zdobyli cztery bramki z rzędu i po rzucie Aleksa Vlaha wygrywali już 7:3.

Goście mieli ogromne kłopoty ze sforsowaniem kieleckiej defensywy. W 14. minucie swoją czwartą bramkę w tym meczu zdobył Karalek (10:5) i trener Kolstad Christian Berge poprosił o czas. Cztery minuty później do rzutu karnego podszedł Bakić i zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach klubu ze stolicy regionu świętokrzyskiego.

W norweskiej ekipie prym wiedli Vemund Ask i Simon Jeppsson, ale przewaga gospodarzy rosła. Po trafieniu Vlaha było już 14:8. Gracze Industrii w pewnym momencie poczuli się jednak zbyt pewni i goście umieli to wykorzystać. Adama Morawskiego, który zastąpił Milosavljeva, pokonał Vetle Mellemstrand i rywale odrobili część strat (12:15). Teraz swoich podopiecznych na rozmowę wezwał szkoleniowiec Industrii. Końcówka pierwsze połowy była wyrównana i na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 19:16 dla Kielczan.

Po zmianie stron mecz nadal toczył się w szybkim tempie. Skuteczniejsi byli gospodarze, którzy po siódmej już bramce Karaleka prowadzili 22:17 w 34. min. Trzy minuty później Theo Monar stojąc tyłem do bramki Kolstad pokonał w efektowny sposób Neuparta. Następnie Kirył Rabczyński wykończył kontratak Industrii, podwyższając wynik na 25:18.

Norweski zespół grał bardzo ambitnie, ale różnica w umiejętnościach była zbyt duża. Gospodarze mogli sobie pozwolić na grę „pod publiczkę”, a Lijewski na rotowanie składem. Na parkiecie pojawili się wszyscy zawodnicy wpisani do meczowego protokołu. Mistrzowie Polski odnieśli pewne, czwarte już zwycięstwo w rozgrywkach, a ich rywale ponieśli szóstą porażkę i pożegnali się z Ligą Mistrzów.

Sytuacja Industrii po komplecie meczów pierwszej fazy grupowej
Sytuacja Industrii po komplecie meczów pierwszej fazy grupowejFlashscore
Wybierz Wyniki w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google