Pewnego rodzaju alarm wywołała sobotnia porażka w meczu towarzyskim 2:4 z Leeds. Wyników letnich sparingów nie należy przeceniać, jednak ten mecz w pełni obnażył aktualną podatność obrony Liverpoolu. Stan zdrowia kluczowych zawodników defensywy budzi przed startem rozgrywek poważne wątpliwości.
Virgil van Dijk po przerwie wciąż nie wrócił do rytmu meczowego, Joe Gomez nadal przebywa na liście kontuzjowanych, a Conor Bradley najprawdopodobniej nie zdąży na pierwsze kolejki nowego sezonu Premier League. Jakby tego było mało, Jeremie Frimpong doznał urazu w miniony weekend, a poza grą bez określonej daty powrotu pozostają także Jeremy Jacquet i Giovanni Leoni. Władze "The Reds" pilnie poszukują więc zawodnika, który zapewni jakość i uniwersalność, mogąc występować zarówno na środku obrony, jak i na prawej stronie defensywy.

Barcola kontra obrońca
W ostatnich tygodniach media żyły przede wszystkim rozmowami na temat transferu napastnika Bradleya Barcoli. Ofensywa Liverpoolu jest jednak już teraz bardzo mocna, podczas gdy w defensywie sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. Większość kibiców i ekspertów jest zgodna, że rozwiązanie problemów w obronie to obecnie dla Liverpoolu zdecydowanie pilniejsze zadanie.
Jednym z głównych kandydatów do wzmocnienia "The Reds" jest Ezri Konsa z Aston Villi. Na celowniku słynnego klubu pozostają jednak także Illia Zabarnyi z PSG, Fikayo Tomori z AC Milan czy prawy obrońca Rayo Vallecano Andrei Ratiu. Z kolei ostatecznie odpadła opcja z Mickym van de Venem. Holenderski stoper najprawdopodobniej zostanie w Tottenhamie, gdzie po przyjściu nowego trenera budowany jest nowy zespół, także z myślą o możliwym odejściu Cristiano Romero.

Chociaż w kuluarach pojawiają się także spekulacje o odejściach kluczowych postaci – Alexis Mac Allister łączony jest z Realem Madryt, Cody Gakpo z Tottenhamem, a Curtis Jones z Interem Mediolan – kibice i władze klubu mają obecnie tylko jeden priorytet: sprowadzić wzmocnienia do defensywy przed pierwszym gwizdkiem nowego sezonu.
