Weekendowa kolejka Premier League przyniosła kilka hitowych spotkań. Dotychczasowy lider Manchester City zmierzył się z niespodzianką tego sezonu, Brighton, który zadomowił się w pierwszej czwórce. O cenne punkty powalczą także uczestnicy kolejnego hitu. W niedzielę zajmujący aktualnie piąte miejsce Liverpool podejmie Arsenal. Goście w przypadku zdobycia punktów mogą objąć prowadzenie w tabeli.
Piłkarze Manchesteru City przystąpili do meczu z Brighton, chcąc odkupić winy za porażkę 1:2 na boisku Aston Villi. Była to ich pierwsza przegrana w sezonie, który rozpoczęli od siedmiu zwycięstw i objęcia pozycji lidera. Ostatecznie nie zdobyli jednak punktów także przeciwko Brighton, który po wygranej 1:0 odniósł swoje szóste zwycięstwo w sezonie.
Manchester City - Brighton 0:1
Jedynego gola w 11. minucie strzelił szwedzki pomocnik Yasin Ayari. Po dośrodkowaniu z prawej strony gospodarze nie zdołali przejąć piłki. Maxim De Cuyper zagrał ją z powrotem na środek boiska, a Ayari szybko pokonał bramkarza gospodarzy. Mimo zdecydowanych ataków, przede wszystkim ze strony gospodarzy, kibice nie zobaczyli już więcej goli. Manchester City oddał 21 strzałów, a Brighton 7, w tym celnych odpowiednio 6 i 3. Nie trafił również najlepszy strzelec Erling Haaland, którego seria z golem w czterech kolejnych meczach dobiegła końca. W tygodniu trener Enzo Maresca oszczędzał go w spotkaniu pucharowym.
"To dziwne uczucie. Stworzyliśmy sobie wystarczająco dużo okazji, by wygrać. Niestety, nie strzelamy goli. Wierzę, że w przyszłości będziemy mieli więcej szczęścia, bo to również ma znaczenie" – powiedział trener Manchesteru City Enzo Maresca.
Po porażce jego zespół nadal prowadził w tabeli, ale już tylko dzięki lepszemu bilansowi bramek przed Arsenalem, który w niedzielę czekał mecz w Liverpoolu. "Myślę, że nasza reakcja na straconego gola była właściwa. Kontrolowaliśmy grę, szczególnie w drugiej połowie. Niestety, sytuacja jest teraz taka, jaka jest, a my musimy się poprawić i iść dalej. Za nami dopiero dziewięć meczów i jesteśmy na szczycie tabeli. Nie sądziliśmy, że wygramy wszystkie spotkania. To normalne, że czasami przytrafia się taka sytuacja, dlatego musimy zrozumieć, co trzeba zrobić lepiej, i spróbować wygrać kolejne mecze" – dodał Maresca.

Brighton, który rozpoczął sezon Premier League serią dobrych wyników, nie miał za sobą idealnego okresu. W Lidze Konferencji zremisował tylko na boisku Jablonca 0:0, w poprzedniej kolejce Premier League przegrał w Liverpoolu 0:2, a w środę odpadł z Pucharu EFL po rzutach karnych z Manchesterem City (wcześniej było 2:2). W sobotę przygotował jednak rywalowi perfekcyjny rewanż.
Według 33-letniego trenera Fabiana Hurzelera było to niezwykle cenne zwycięstwo. "Wiele znaczy dla zespołu i klubu. Przed meczem powiedziałem, że przyjazd tutaj i zwycięstwo to kwestia pewności siebie. Myślę, że moi zawodnicy cierpieli, ale trzymali się razem. To nie był najłatwiejszy mecz i oczywiście w niektórych momentach mieliśmy również szczęście, ale ostatecznie zawsze wierzyliśmy, że możemy wygrać to spotkanie. Jestem naprawdę szczęśliwy i dumny z zawodników" – powiedział Hurzeler.
