Brighton - Arsenal 3:0
Po pięciu golach strzelonych Coventry Brighton szykował się przed własną publicznością na starcie z obrońcą tytułu. Arsenal chciał kontynuować perfekcyjny początek i zanotować piąte zwycięstwo w sezonie. Gospodarzy motywował jednak fakt, że trzynastoma golami w pierwszych czterech kolejkach ustanowili nowy rekord klubu.
Gospodarze potwierdzili swoją siłę ofensywną także tym razem i mistrzowi strzelili trzy bramki. Kanonierzy nie zdołali więc przedłużyć serii 10 ligowych zwycięstw, którą ostatnio osiągnęli w marcu 2004 roku. Nie sprawdziła się też inna statystyka, według której Arsenal był jedyną drużyną, która w każdej z pierwszych czterech kolejek wygrywała drugą połowę.
Obie połowy należały bowiem do Brighton. W pierwszej połowie na listę strzelców wpisali się Pascal Gross i Charalampos Kostoulas, a drugą część meczu Seagulls wygrali dzięki bramce Chemu Andresa. Gunners po raz pierwszy w tym sezonie musieli przełknąć gorycz porażki, a Brighton osiągnął granicę 10 punktów.
Everton - Ipswich 1:0
Ipswich przyjechał na Hill Dickinson Stadium podbudowany zwycięstwem nad Crystal Palace, które zapewnił sobie golem w 90. minucie. Everton po wygranej w pierwszej kolejce zanotował trzy remisy z rzędu. W pierwszych czterech meczach sezonu więc nie przegrał, co udało mu się po raz pierwszy od edycji 2021/22.
Gospodarzy jednak niepokoiło, że na własnym stadionie wygrali tylko jedno z ostatnich pięciu ligowych spotkań. Tym razem jednak nie powiększyli tej niechlubnej serii i mogą za to dziękować Thierno Barry'emu, który w 11. minucie zdobył jedyną bramkę meczu. Trener gości Gary O’Neil przegrał więc wszystkie pięć spotkań z Davidem Moyesem. Nadzieje Ipswich osłabiła także czerwona kartka, którą w 67. minucie po drugiej żółtej za symulowanie obejrzał Issahaku Fatawu.
Newcastle - Hull 2:1
Newcastle musiał zachować czujność. Po porażce 1:4 z Leeds czekała go weryfikacja ze strony rewelacji rozgrywek z Hull. Na Magpies czekał rywal, którego w Premier League jeszcze nigdy nie pokonał na własnym stadionie. W najwyższej klasie rozgrywkowej zmierzyli się teraz po raz pierwszy od stycznia 2015 roku.
Przed startem kolejki tylko Crystal Palace i Chelsea straciły w Premier League w 2026 roku więcej bramek niż Newcastle. Jednak na St James’ Park gospodarze nie przegrali pięciu kolejnych spotkań i teraz dołożyli szóste. Goście zapewnili sobie zwycięstwo już w pierwszych siedmiu minutach, po których prowadzili 2:0. Na listę strzelców wpisali się Joe Willock i Lewis Hall. Przy obu golach asystował Harvey Barnes.
Odpowiedź gości nadeszła dopiero godzinę później, gdy Mohamed-Ali Cho zdobył bramkę kontaktową. Wynik już się nie zmienił, a podopieczni Sergeja Jakirovicia nie zostali więc pierwszym beniaminkiem od sezonu 2003/04, który nie przegrał w pierwszych pięciu kolejkach.
Kolejny mecz:
