Spotkanie Motoru z Lechem rozegrane zostało na nowej murawie, jaką – po zimowych problemach – rozłożono na lubelskim stadionie.
"Pochwała należy się gospodarzom za znakomicie przygotowane boisko, bo w ten sposób możemy zwiększyć poziom gry w ekstraklasie" – nie krył uznania trener poznańskiej ekipy, rozpoczynając od tych słów swoje wystąpienie na pomeczowej konferencji.
To, że piłkarze mieli możliwość grania na równiutkiej murawie niewątpliwie bardziej sprzyjało gościom, którzy mają zawodników o większych umiejętnościach technicznych. Faktycznie, Poznaniacy lepiej operowali piłką i stworzyli więcej sytuacji, z których mogli zdobyć kolejne bramki.
"Wygrał zespół, który w ogólnym rozrachunku był lepszy, jednak muszę pochwalić swoich piłkarzy, że zagrali znacznie lepiej niż w ostatnim meczu z Widzewem i próbowali się odgryźć. Mogliśmy stracić coś więcej niż trzy punkty, ale drużyna pokazała, że mentalnie nie mamy się o co martwić, bo nastawienia i zaangażowania nie można jej odmówić" – stwierdził Mateusz Stolarski, trener Motoru.
Szkoleniowiec Lecha także podkreślił, że - tak jak się spodziewał - mecz był trudny dla jego podopiecznych.
"Szanuję Motor, że też chciał grać. I do końca mając jednobramkowe prowadzenie nie mogliśmy być pewni zwycięstwa, choć powinniśmy wcześniej podwyższyć, by spokojniej grać. Widać, że musimy jeszcze pracować nad skutecznością, a dziś cieszymy się z tych trzech punktów" – dodał Fredriksen.
"Ważne, że nie byliśmy tłem dla Lecha, choć po tej trzeciej porażce z rzędu nasza sytuacja jest niepewna z uwagi na płaską tabelę. Musimy jeszcze zapunktować" – przyznał trener Motoru.
W następnej kolejce Motor czeka wyjazd do Wisły Płock, natomiast Lech podejmować będzie Arkę Gdynia.
