Przejdź do głównej treści

Simundza dumny ze Śląska: "To był sygnał dla całego zespołu, że przegrywamy, ale walczymy dalej"

Simundza dumny ze Śląska: "To był sygnał dla całego zespołu, że przegrywamy, ale walczymy dalej"
Simundza dumny ze Śląska: "To był sygnał dla całego zespołu, że przegrywamy, ale walczymy dalej"Krystyna Pączkowska, SlaskWroclaw.pl

Po zwycięstwie nad Rakowem Częstochowa 2:1 w niedzielnym meczu ekstraklasy trener Śląska Ante Simundza chwalił swój zespół za walkę o wygraną do ostatnich minut. – Mieliśmy w końcówce trochę szczęścia, ale dopomogliśmy temu szczęściu – przyznał opiekun zespołu z Wrocławia.

Wszystko, co najciekawsze w meczu Śląska z Rakowem, wydarzyło się w drugiej połowie. Goście przez większą część spotkania mieli optyczną przewagę i udokumentowali ją golem po błędzie cypryjskiego obrońcy Irodotosa Christodoulou, który źle oszacował pozycję bramkarza i stracił Mahira Emrelego z radaru.

"Mimo wszystko uważam, że „Iro” zagrał dobry mecz. Dla niego to nie było łatwe spotkanie, bo Raków ma klasowych napastników. Znam jego jakość, ale wiem też, że w niektórych sytuacjach rzeczywiście mógł się zachować lepiej" – przyznał po spotkaniu Simundza.

Po stracie gola Śląsk odważniej zaatakował, choć długo bił głową w mur. Dopiero w samej końcówce udało się doprowadzić do remisu, a w ostatniej minucie regulaminowego czasu wynik ustalił Piotr Samiec-Talar.

"Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo wygraliśmy z mocnym zespołem i to był dla nas bardzo trudny mecz. Mieliśmy w końcówce trochę szczęścia, ale dopomogliśmy temu szczęściu. To prawda, że po strzeleniu pierwszego gola ponieśli nas kibice, ale ważna byłą wcześniejsza sytuacja, kiedy jeszcze przy wyniku 0:1 Michał Mokrzycki gonił rywala przez całe boisko i zabrał mu piłkę. To mogło się skończyć stratą drugiego gola. To był sygnał dla całego zespołu, że przegrywamy, ale walczymy dalej" – tłumaczył słoweński szkoleniowiec.

Trener Rakowa Dawid Kroczek nie ukrywał rozczarowania końcowym wynikiem i stratą trzech punktów. Dla Rakowa dwie porażki z rzędu to najgorszy start Ekstraklasy od powrotu do ligi z nowym właścicielem.

"Uważam, że do strzelenia gola mieliśmy mecz pod kontrolą. Po zdobyciu bramki za mocno się cofnęliśmy i oddaliśmy inicjatywę Śląskowi. Powinniśmy odsunąć grę od własnego pola karnego i dać momenty wytchnienia obronie, zwłaszcza że napór gospodarzy rósł. W końcówce widzieliśmy, co się stało. Powinniśmy się nauczyć takie mecze wygrywać. Szczególnie że mieliśmy więcej sytuacji bramkowych w całym spotkaniu. Na pewno takie wyniki nie pomagają w budowaniu atmosfery" – powiedział Kroczek na pomeczowej konferencji prasowej.

To pierwsze punkty zdobyte przez Śląsk w tym sezonie. Raków natomiast przegrał drugie spotkanie wynikiem 1:2.