"Ludzie są wobec ciebie pośrednio rasistowscy, ale być może nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Jest mnóstwo komentarzy, mnóstwo spojrzeń, często o charakterze rasistowskim, a oni nawet tego nie zauważają. Ja sam pochodzę z miejsca, gdzie nie chodzi o to, że jest to w nas zakorzenione, ale już na nas nie wpływa” – stwierdził Lamine Yamal.
W tym kontekście Lamine przypomniał sobie to, czego doświadczył podczas meczu z Realem Madryt: "To typowe nagranie z Bernabéu, na którym wygłaszano najróżniejsze obelgi pod adresem Raphinhi i mnie. Ludzie byli zaskoczeni moją reakcją. W końcu to, że ktoś nazwie mnie czarnym, wcale mi nie przeszkadza; jestem czarny”.
"Inną kwestią jest to, czy to słuszne, czy nie, ponieważ mówi się to w pejoratywny sposób. To źle, ale tego, czego nie zrobię podczas meczu, na który ludzie zapłacili za bilety, aby mnie zobaczyć, to denerwowanie się z powodu kogoś, kto okazał mi brak szacunku” – podsumował.
