Dwukrotny mistrz NBA z Golden State Warriors i MVP finałów (2017 i 2018) przyznał, że dzięki igrzyskom patrzy z innej perspektywy nie tylko na koszykówkę.
"Byłem dzięki przygotowaniom do igrzysk i samym turniejom w Dubaju, Abu Zabi, Londynie, Paryżu, Na Wyspach Kanaryjskich, w Madrycie... Te wszystkie miejsce zmieniły moją perspektywę, nie tylko na samą grę, ale generalnie życie. Byłem w tylu miejscach, o których odwiedzeniu nawet nie marzyłem. Zebrane doświadczenia to coś najlepszego, co przytrafiło mi się w życiu. Zachęcam wszystkich, by grali dla swojego kraju" - powiedział zawodnik.
W minionym sezonie awansował na piąte miejsce w klasyfikacji wszech czasów najlepiej punktujących w NBA - na jego koncie są 32 597 pkt. Ostatnio "przeskoczył" legendarnego Michaela Jordana, ale na tym gracz Houston Rockets zapewne nie skończy. Wyprzedzający go Kobe Bryant, który zginął tragicznie w katastrofie śmigłowca wraz z córką, ma 33 643 pkt, co sprawia, że Durant ma szanse, w przypadku kontynuacji kariery, na wyprzedzenie kolejnej ikony NBA.
Zdaniem trenera reprezentacji w Paryżu Steve'a Kerra, Durant jest najlepszym amerykańskim zawodnikiem w historii występów zespołu USA w turniejach FIBA ze względu na swoje umiejętności, nie tylko sportowe.
"Kevin jest dla mnie numerem 1 w międzynarodowej rywalizacji. Przed turniejami FIBA nie ma zbyt wiele czasu na wypracowanie zgrania, wdrożenie systemu. Kevin jest chyba jednym z najbardziej zabójczych strzelców w historii koszykówki. Jeśli więc trzeba zdobyć punkty, a ma się tylko pięć dni na treningi, a potem mecze – rozgrywane według innych zasad (niż NBA - PAP), przeciwko koszykarzom, których się nie zna, to Kevin Durant jest idealnym zawodnikiem w tych warunkach. Po prostu jest zasada: podaj piłkę Kevinowi" - powiedział Kerr komplementując doświadczonego gracza.
Jeszcze dobitniej rolę Duranta w drużynie narodowej podkreślił były szkoleniowiec kadry Gregg Popovich, który poprowadził USA do złota w Tokio.
"Nie ma Kevina, nie ma złota" - ocenił Popovich.
Koszykarz jest wzruszony tym, w jaki sposób szkoleniowcy widzą i oceniają jego rolę w zespole.
"Czuję się zaszczycony i wzruszony tymi wyróżnieniami. W reprezentacji w przeszłości grało przecież tak wielu wspaniałych zawodników, choć prawdopodobnie nie nie tak długo jak ja. Uważam, że trzeba grać w zespole narodowym. Myślę, że właśnie na tym opierała się moja kariera – po prostu pojawiałem się na miejscu i pozwalałem, by sprawy potoczyły się tak, jak mają się potoczyć. Miałem okazję pracować z wybitnymi trenerami w reprezentacji. Dlatego do niej wracam" - dodał filozoficznie 16-krotny uczestnik Meczu Gwiazd NBA, mistrz świata z 2010 r.
W igrzyskach w Los Angeles w 2028 roku zespół USA ma prowadzić Erik Spoelstra, który w Paryżu był asystentem Kerra.
