"Możecie mi pomóc?" - finalista Indian Wells zwrócił się w mediach społecznościowych do linii lotniczych United Airlines, którymi przybył z Kalifornii. Póki co Rosjanin, będący ostatnio w dobrej formie, nie ma czym trenować.
Kłopoty urodzonego w Moskwie tenisisty z podróżą wciąż trwają. Rosjanin po zdobyciu tytułu mistrzowskiego przez kilka dni utknął w Dubaju z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. Teraz nie uniknął kolejnych problemów, zaginął jego bagaż na trasie z Indian Wells do Miami. Dziesiąty w rankingu finalista pierwszego w tym sezonie turnieju Masters 1000 zwrócił się do amerykańskiego przewoźnika z apelem na platformie X.
"Hej United, potrzebuję waszej pomocy. Wczoraj leciałem z Palm Springs na Florydę i nie dotarł żaden mój bagaż" – napisał. "Potrzebuję go, żeby zagrać w turnieju w Miami. Możecie mi pomóc?". Oprócz ubrań i rzeczy osobistych, Rosjanin nie ma też rakiet, co komplikuje jego trening.
Moment jest rzeczywiście niefortunny. Miedwiediew po zdobyciu tytułu w Dubaju, w turnieju w Indian Wells znalazł pogromcę dopiero w finale, ulegając Włochowi Jannikowi Sinnerowi. W półfinale był sprawcą pierwszej w sezonie porażki Hiszpana Carlosa Alcaraza.
Rosjanin w Miami dzięki rozstawieniu z numerem 9 rywalizację rozpocznie od drugiej rundy. W piątek, a najdalej w sobotę, zagra w niej z Amerykaninem Aleksandarem Kovaceviciem lub Japończykiem Rei Sakamoto.
