Resovia w opałach po drugiej porażce z Projektem, Śliwka celuje w "dwa brązowe medale"

Resovia w opałach po drugiej porażce z Projektem, Śliwka celuje w "dwa brązowe medale"
Resovia w opałach po drugiej porażce z Projektem, Śliwka celuje w "dwa brązowe medale"Marta Badowska / Zuma Press / Profimedia

"Jest plan, żeby zdobyć dwa brązowe medale" – twierdzi siatkarz Aleksander Śliwka, który po zdobyciu brązu w mistrzostwach Turcji ma szansę na taki sam krążek w Polsce. W czwartek dołączył do drużyny PGE Projekt Warszawa, która w Rzeszowie pokonała Asseco Resovię 3:1 i w play off prowadzi 2-0.

W ramach transferu medycznego kapitan reprezentacji Polski Śliwka zastąpił kontuzjowanego Bartosza Bednorza. A jeszcze we wtorek grał w Turcji, kończąc sezon z brązowym medalem.

"To niecodzienna sytuacja, ale taki jest plan, żeby zdobyć dwa brązowe medale. Dla mnie osobiście byłaby to świetna historia, bo w tym sezonie walczyłem o powrót do zdrowia, powrót do siatkówki przez długi czas. Udało mi się wrócić i jeśli taka historia na koniec sezonu się wydarzy, jeśli uda nam się domknąć tę rywalizację, to będę na pewno bardzo, bardzo szczęśliwy i wdzięczny za to, że mogę grać i że mogę zdobywać medale w najlepszych ligach świata" – stwierdził Śliwka, który przyznał, że cała sytuacja z powrotem do Polski bardzo szybko się potoczyła.

"Wiadomo było, że Bartek Bednorz wobec kontuzji, której doznał, nie będzie w stanie kontynuować tej rywalizacji. Zostały spełnione wszystkie kryteria do transferu medycznego, bo można było ściągnąć zawodnika tylko z ligi innej niż PlusLiga. Dlatego moja kandydatura się pojawiła. Zagrałem w Turcji mecz o trzecie miejsce i po czterech godzinach byłem już w samolocie. Wcześnie rano byłem w Krakowie, przyjechałem do Rzeszowa i czekałem na rozwój sytuacji, czy uda się wszystko formalnie załatwić. Bo zrobić to w tak szybkim czasie, to jest duża sztuka. I bardzo duże podziękowania też dla Halkbanku Ankara, który pozwolił mi na ten transfer i sprawy formalne bardzo sprawnie przeprowadził" – opisał sytuację Śliwka, który z zespołem PGE Projektu spotkał się już w Rzeszowie.

"Można powiedzieć, że odbyłem pół treningu, bo w oczekiwaniu na sprawy formalne nie mogłem dołączyć do drużyny. Czekałem w Rzeszowie. Tak naprawdę przyjechałem w ciemno, ale sprawne załatwienie spraw przez kluby z Warszawy i Ankary pozwoliło na to, że mogłem dzisiaj być z drużyną na meczu" – dodał Śliwka.

Przyjmujący reprezentacji Polski pojawiał się na boisku na zmiany, ale nie ukrywał, że bardzo cieszy się z powrotu do kraju. Zwłaszcza w kontekście wyniku 3:1, który po czwartkowym meczu daje Projektowi świetną pozycję.

"Dawno nie grałem meczu w tak super atmosferze. Zawsze to wszyscy powtarzają, którzy są za granicą, że w Polsce atmosfera jest najlepsza na meczach i byłem dzisiaj tego świadkiem – mówił Śliwka, którego zespół w rywalizacji do trzech zwycięstw o brąz prowadzi 2-0 i jest o krok od medalu. Trzeci mecz rozegrany zostanie 3 maja w Warszawie o godz. 14:45.

W Asseco Resovii panowały minorowe nastroje, bo nie ma już marginesu błędu. "Nie możemy być takim zespołem, który będzie jakiekolwiek pozytywy wyciągał po jednym w miarę dobrym secie. To, co boli, co nie może być akceptowane przez nas, to właśnie takie mecze jak dziś. Bo inaczej się traci punkt po bardzo dobrej akcji przeciwnika, kiedy zrobią coś wyjątkowego, a inaczej, jeśli to my się gubimy" – mówił Marcin Janusz, rozgrywający Asseco Resovii.

Kapitan zespołu z Rzeszowa stwierdził jednak, że cały czas wierzy, że w Warszawie nie będzie końca rywalizacji. "Wiem, że to brzmi pewnie niewiarygodnie, ale ja wierzę, że mimo tego, jak się dzisiaj prezentowaliśmy, mimo tego, że przegrywamy 0-2, to jesteśmy na tyle nieobliczalnym zespołem, że jeszcze to odwrócimy i postaramy się ten pierwszy krok zrobić w Warszawie" – zakończył Janusz.