Motor Lublin - Jagiellonia Białystok (na żywo od 20:30)
Wisła Płock - Widzew Łódź (0:0)
Starcie w upalnym Płocku rozpoczęło się zdecydowanie lepiej dla gospodarzy, którzy już po dwóch minutach mogli oglądać uderzenie tuż obok słupka. To Said Hamulić wykańczał akcję po wrzutce z lewej strony. Ten mocny akcent okazał się wyjątkiem, bowiem to Widzew przejął kontrolę nad rozgrywaniem piłki, uzyskując stałe fragmenty na połowie rywali.
Skupienie na ataku mogło być dla Łodzian kosztowne: po stracie Krajewskiego w 13. minucie Olaf Kobacki wyszedł sam na sam z Drągowskim i tylko minimalny brak precyzji pozbawił go gola – piłka po ziemi wyszła obok słupka. Pod drugą bramką pecha było jeszcze więcej, sam tylko Sebastian Bergier minuta po minucie miał trzy uderzenia, z czego dwa celne. Główkę wyłapał Leszczyński, a po stracie naciskanego Pacheco Bergier sam na sam obił tylko nogę wychodzącego bramkarza.
Jeszcze po wejściu w doliczony czas napastnik Widzewa miał czwartą okazję i znów sam przed bramką nie oszukał golkipera, który uratował Nafciarzy do przerwy, mimo aż 11 uderzeń RTS-u. Mając czyste konto, Wisła próbowała zadać kluczowy cios po zmianie stron. Raz Hamulić spalił przy wyjściu do piłki przed bramką, a gdy w 58. minucie ofsajdu nie było… dał się zatrzymać Drągowskiemu.
W odpowiedzi pod bramką Leszczyńskiego efektowną przewrotką popisał się Kornvig. Piłka poszła tuż nad bramką, jednak do wykonawcy trudno mieć pretensje – w trudnej pozycji był centymetry od celu. Jednak mijające minuty i wprowadzane zmiany nie wpływały na wynik. Widzew dopiero w 86. minucie oddał kolejny celny strzał, lecz Kornvig uderzał wprost w Leszczyńskiego.
Z kolei po wybiciu 90 minut Zan Rogelj huknął z prawie 30 metrów i piłka od poprzeczki wróciła przed linię bramkową. Drągowski byłby bezradny, gdyby futbolówka obiła bramkę milimetry niżej. Nafciarze napierali do końca czterech doliczonych minut, domagali się nawet karnego, ale nic z tego - gola nie było mimo aż 30 strzałów.

