Pogoń Szczecin - Legia Warszawa 0:1
Gościom z Warszawy mocno zależało na udanym starcie rozgrywek, co widać było po początku starcia w Szczecinie. Podopieczni Marka Papszuna od pierwszych minut ruszyli pod pole karne rywali, a wielką ochotę na gola przejawiał Mileta Rajović.
Duński napastnik, który w poprzedniej kampanii zmagał się z brakiem skuteczności, jeszcze przed upływem pół godziny gry zanotował trzy strzały, w tym dwa celne, ale żaden z nich nie zakończył się golem. Raz umieścił nawet piłkę w siatce, gdy dobił uderzenie głową Rafała Augustyniaka odbite od poprzeczki, jednak pomagał sobie przy tym ręką i sędzia nie uznał trafienia.
Po upływie pół godziny gry odpowiedzieli gospodarze, a bramkarza swojej byłej drużyny mógł pokonać Jean-Pierre Nsame. Napastnik z Kamerunu główkował po dośrodkowaniu Musy Juwary, ale Otto Hindrich popisał się wspaniałą interwencją, ratując Legię przed stratą bramki.
Powtórka Rajovicia
Po zmianie stron Rajović znów umieścił piłkę w siatce, zmieniając tor jej lotu po uderzeniu Łukasza Zjawińskiego. Arbiter ponownie jednak nie mógł uznać gola, gdyż napastnik w tej sytuacji był na spalonym.
Trener Oscar Garcia postanowił dokonać zmian, wprowadzając na murawę legendę obu klubów, czyli Kamila Grosickiego. Skrzydłowy od razu wprowadził mnóstwo ożywienia do gry "Portowców", a sam oddał strzał, który wylądował na bocznej siatce. Po chwili Fredrik Ulvestad uderzał głową, jednak refleksem znów popisał się golkiper “Wojskowych”.

W 70. minucie kolejną świetną okazję zmarnował Rajović. Po interwencji Valentina Cojocaru, który zatrzymał strzał Zjawińskiego, futbolówka spadła pod nogi Duńczyka, ale ten trafił w nogi Attily Szalaia.
Wydawało się, że starcie zakończy się remisem, ale w doliczonym czasie gry próbę strzału Pawła Wszołka wykorzystał Zoran Arsenić, wbijając piłkę do siatki z najbliższej odległości i tym samym zdobywając bramkę w debiucie ligowym w barwach Legii. Goście nie mieli już problemów z utrzymaniem korzystnego wyniku i ostatecznie zainkasowali trzy punkty, choć trenera Papszuna z pewnością mogą martwić problemy z wykończeniem akcji jego podopiecznych.
Radomiak Radom - Wieczysta Kraków 2:1
Początek spotkania rozgrywanego w Radomiu mógł sugerować, że goście będą chcieli narzucić swoje warunki, jednak rywale szybko przejęli inicjatywę. W ciągu pierwszego kwadransa drużyna Tomasza Kaczmarka miała 67% posiadania piłki i choć nie zdołała w tym czasie stworzyć zagrożenia pod bramką przyjezdnych, to sprawiła im sporo kłopotów. Już w ósmej minucie żółte kartki na koncie mieli bowiem obaj środkowi obrońcy Wieczystej, Aleksandar Djermanović oraz Duje Dujmović, który nie zdołali upilnować Rafała Wolskiego oraz Abdoula Tapsoby.
Radomiak nadal dominował, ale tuż przed upływem godziny gry trybuny na chwilę ucichły. Wydawało się, że goście obejmą prowadzenie, gdyż do siatki trafił Stefan Feiertag, jednak po dość długiej analizie VAR okazało się, że podający mu Lucas Piazon był na spalonym.
To obudziło miejscowych, którzy znów ruszyli do ofensywy i tym razem dopięli swego. W 43. minucie Roberto Alves wykorzystał podanie przed bramkę Jana Grzesika i sprytnym strzałem po ziemi zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie Ekstraklasy. Jeszcze przed przerwą doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia miał Tapsoba, jednak uderzenie głową napastnika po rzucie rożnym przeleciało tuż nad poprzeczką.
Grzesik wciąż imponuje
Po zmianie stron dokonał tego jednak Grzesik. Pomocnik, który błyszczał formą w poprzedniej kampanii, dopadł do podania Luquinhasa, a piłka po delikatnym rykoszecie zatrzepotała w siatce obok zmylonego Antoniego Mikułko.
Zawodnicy Kazimierza Moskala nie zamierzali się jednak poddawać i szybko zmniejszyli straty. Tuż przed upływem godziny gry podanie Mikiego Villara wzdłuż linii bramkowej zamknął Feiertag i tym razem mógł cieszyć się z gola.

Końcówka spotkania zapewniła sporo emocji. Grzesik, tym razem po rzucie rożnym, główkował tuż obok bramki, z kolei piłkę po uderzeniu Conrado pewnie złapał Mikułko. O centymetry przy podkręconym strzale pomylił się Luquinhas, a po drugiej stronie boiska w słupek trafił Tobias Christensen. Drużyna z Krakowa walczyła o choćby jeden punkt, ale determinacja przeradzała się czasem w nadmierną agresję, czego konsekwencją była druga żółta kartka dla Maigaarda w doliczonym czasie gry. Mimo tego naporu piłkarze Radomiaka zdołali utrzymać korzystny wynik i otworzyli nowy sezon Ekstraklasy zwycięstwem.
Ekstraklasa na Flashscore
Setna jubileuszowa edycja Ekstraklasy zapowiada kolejne niezapomniane chwile. Tytułu broni Lech Poznań, do ligi powróciła Wisła Kraków, a po błyskawicznych awansach zadebiutuje w niej Wieczysta. Ostatnia kolejka jesienna odbędzie się 11-14 grudnia 2026 roku (później ew. mecze zaległe 16-20 grudnia 2026 roku). Dniami rozgrywek pozostają piątek, sobota, niedziela i poniedziałek.
Mistrzowie Ekstraklasy • Wszystkie koszulki klubowe • Top 10 napastników • Królowie strzelców
