Przejdź do głównej treści

Sobota z Ekstraklasą: Żewłakow bohaterem Legiii. Uryga uratował remis, podział punktów w Łodzi

Zaktualizowany
Sobota z Ekstraklasą:
Sobota z Ekstraklasą:Photo by MAREK ANTONI IWAŃCZUK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

W pierwszym sobotnim meczu 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy kibice podziwiali dynamiczne widowisko, choć ostatecznie nie zobaczyli ani jednej bramki. W kolejnym spotkaniu Korona Kielce długo prowadziła po pięknym golu Lingra, ale w doliczonym czasie punkt uratował Uryga. Wieczorem Legia Warszawa po niesamowitej końcówce i dublecie Żewłakowa odwróciła wynik z Motorem.

Motor Lublin - Legia Warszawa (2:3)

Po czterech dniach od wysokiej (0:3) pucharowej porażki, w meczu ligowym stołeczna Legia zrewanżowała się Motorowi w Lublinie, a bohaterem był wprowadzony w końcowej fazie spotkania Jakub Żewłakow, który w doliczonym czasie zdobył dwa gole dające zwycięstwo jego drużynie.

Pierwsza bezbarwna połowa spotkania w ostatniej minucie przyniosła szczęście podopiecznym Marka Papszuna, bo to oni objęli prowadzenie z rzutu karnego wykorzystanego przez Rafała Augustyniaka. W niegroźnej zdawało się sytuacji Tin Plavotic niedokładnym podaniem sprawił, że piłkę przejął Michal Sevcik posyłając ją do pozostającego bez opieki Jana Kuchty, a tego w polu karnym faulował Bartosz Bereszyński i arbiter podyktował "jedenastkę".

Wcześniej emocji było jak na lekarstwo, bo każda z drużyn miała praktycznie tylko po jednej okazji do zdobycia gola, bo poza tym brakowało zarówno strzałów, jak i groźniejszych sytuacji w polach karnych.

Dopiero po połowie pierwszej godziny gry na listę strzelców mógł się wpisać Fabio Ronaldo, który po centrze Kamila Lukoszka dwukrotnie nie pokonał Otto Hindricha broniącego pierwszy strzał i dobitkę Portugalczyka.

W 38. natomiast minucie doskonałej okazji po błędzie Ivo Rodriguesa po drugiej stronie boiska nie wykorzystał Kuchta, który nie trafił w bramkę.

Znacznie ciekawsza była druga odsłona, a właściwie trzecia, po kilkuminutowej drugiej przerwie spowodowanej zadymieniem stadionu przez popisy pirotechniczne kibiców Legii.

Aktywniej w tym okresie grający Lublinianie w ciągu trzech minut zdobyli dwie bramki autorstwa ich Karola Czubaka. Najpierw w 65. min. po wrzutce z prawej strony Lukoszka kapitan Motoru głową umieścił piłkę w bramce legionistów, a niewiele później celnym strzałem w róg sfinalizował indywidualną akcję i dobre podanie Senegalczyka Mbaye N’Diaye.

Będący na wznoszącej fali gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie stwarzając trzykrotnie dogodne ku temu sytuacje, ale zdecydowanie najkorzystniejszej nie wykorzystał Makan Aiko przegrywając pojedynek sam na sam z rumuńskim bramkarzem Legii.

Z powodu nieplanowanych przerw w tym meczu sędzia Jarosław Przybył przedłużył regulaminowy czas jego trwania aż o 13 minut.

Momentum
MomentumFlashscore

W czwartej z nich trener Motoru Mariusz Misiura dokonał jednocześnie trzech zmian, w tym dwóch w obronie, a po chwili młody Żewłakow wykorzystał zamieszanie po kornerze i z bliska pokonał Gaspera Tratnika, a niewiele przed końcowym gwizdkiem, po błędzie Rodriguesa, Ruben Vinagr posłał piłkę w pole karne, a tam Żewłakow dopełnił formalności.

Szczęśliwe zwycięstwo Legii sytuuje ją w ścisłej czołówce, natomiast Motor plasuje się w samej końcówce tabeli.

Korona Kielce - Wisła Kraków (1:1)

Obie drużyny przystępowały do tego meczu w zgoła odmiennych nastrojach. Wprawdzie w lidze wyżej plasowała się Wisła, ale to Korona w tygodniu pokonała Widzew Łódź i pozostała w grze o Puchar Polski. Biała Gwiazda już z tych rozgrywek odpadła po porażce 1:2 z pierwszoligową Odrą Opole. W tym pojedynku podopieczni Mariusza Jopa przez ponad godzinę grali w osłabieniu. Przed czerwoną kartką dla Marko Bozicia prowadzili jednak 1:0. Wisła do Kielc przyjechała z misją przełamania na wyjazdach. Do tej pory w czterech meczach poza Krakowem, wliczając w to Puchar Polski, przegrali trzy razy i raz zremisowali, ale zadanie było trudne, bo Korona nie przegrała u siebie od lutego tego roku.

Bardzo szybko, bo już w 4. minucie żółtą kartką za faul na Mariuszu Stępińskim ukarany został James Igbekeme, co spowodowało, że defensywy pomocnik Wisły praktycznie od początku meczu musiał uważać. Chwilę później kapitalną okazję po rzucie rożnym miał Slobodan Rubezic, ale Marcel Łubik zbił piłkę na poprzeczkę. Biała Gwiazda miała swoje szanse w kolejnych minutach, jednak uderzenie Youana po kontrze było niecelne, a strzał Jakuba Krzyżanowskiego odbił Xavier Dziekoński.

Po upływie 20. minut kapitalną okazję miała Wisła Kraków, kiedy uderzał Krzyżanowski, ale z pustej bramki piłkę wybił Wiktor Długosz. Groźną akcją odpowiedziała Korona, a konkretnie Remacle, znowu świetną obroną popisał się jednak Łubik. Nie miał jednak szans chwilę później, bo fenomenalnym strzałem z dystansu popisał się debiutujący w Ekstraklasie Ondrej Lingr. Kilka sekund wcześniej Mariusz Stępiński trafił w słupek.

Korona szybko chciała podwyższyć wynik, ale Łubik powstrzymał strzały Fassbendera i Stępińskiego. Następnie brakowało dogodnych okazji do strzelenia gola, aż do 44. minuty, kiedy z dystansu próbował Julius Ertlthaler, ale znowu dobrze bronił Dziekoński. Do przerwy gospodarze prowadzili 1:0.

Momentum z meczu Korona Kielce – Wisła Kraków
Momentum z meczu Korona Kielce – Wisła KrakówFlashscore

Już od początku drugiej połowy mieliśmy zmianę, zszedł James Igbekeme, a wszedł Angel Rodado. Groźnie było w 51. minucie, ale Ertlthaler uderzył obok bramki. Wisła powinna doprowadzić do remisu chwilę później. Z dystansu próbował Duda, Dziekoński niefortunnie odbił pod nogi Krzyżanowskiego, ale ten uderzył w słupek.

W 57. minucie do siatki piłkę skierował Youan, jednak przy interwencji Dziekoński był kopnięty przez Sancheza i gol nie mógł zostać uznany. Trenerzy szukali nowy twarzy, w Wiśle weszli Kuziemka i Carbo, a w Koronie debiut zaliczył Michael Ameyaw.

Statystyki meczu Korona Kielce – Wisła Kraków
Statystyki meczu Korona Kielce – Wisła KrakówFlashscore

Mosór popełnił błąd w 76. minucie, piłkę przejął Rodado, który źle rozegrał akcję, ale szansę miał jeszcze Kuziemka, który uderzył nad bramką. Chwilę później na plac gry za Kacpra Dudę wszedł Victor Meseguer, dla którego był to debiut w barwach Białej Gwiazdy.

Kuziemka ograł Długosza w polu karnym, ten delikatnie odepchnął młodego skrzydłowego, ale arbiter nie wskazał na jedenasty metr. Wisła dopięła swego w doliczonym czasie gry. Piłkę dośrodkowaną w pole karne zgrał Jordi Sanchez, a do siatki trafił Alan Uryga, który w końcu zdobył bramkę dla Białej Gwiazdy w Ekstraklasie. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów. Goście nie odnieśli pierwszego w sezonie zwycięstwa na wyjeździe, ale podobnie jak w Szczecinie, nie też nie przegrali i pozostaną w czołówce tabeli. 

Widzew Łódź - Radomiak Radom (0:0)

Spotkanie rozgrywane w Łodzi od początku było niezwykle intensywne. Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie goście, kiedy po zamieszaniu w polu karnym do piłki dopadł Rafał Wolski, który jednak przegrał pojedynek z Bartłomiejem Drągowskim. Wkrótce aktywny jak zwykle Ronaldo Lumungo mógł znaleźć się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale w porę futbolówkę sprzed nóg w polu karnym wybił mu... wracający do defensywy Mariusz Fornalczyk.

W 20. minucie doszło do pierwszej wymuszonej zmiany. Bez kontaktu z przeciwnikiem kontuzji nabawił się bowiem Conrado, od razu sygnalizując medykom, że potrzebna będzie zmiana. Na murawie zastąpił go Abdoul Tapsoba.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Rywalizacja stawała się coraz bardziej zacięta, ale sędzia Bartosz Frankowski pozwalał piłkarzom na wiele. Widzew z każdą minutą zyskiwał przewagę, jednak to piłkarze Radomiaka oddawali więcej strzałów. Gospodarze zakończyli pierwszą odsłonę bez ani jednego celnego uderzenia, choć przed przerwą tę statystykę próbował zmienić Fornalczyk.

Tuż po wznowieniu gry udało się to za to Karolowi Świderskiemu, ale Filip Majchrowicz był świetnie ustawiony i z łatwością złapał "główkę" reprezentanta Polski. Bramkarz popisał się wyczuciem także po chwili, gdy z rzutu wolnego próbował zaskoczyć go Fran Alvarez.

Serca miejscowych kibiców zadrżały w 78. minucie, kiedy przy próbie interwencji piłkę do własnej siatki skierował Przemysław Wiśniewski. Po dłuższej chwili uspokoił ich arbiter, który nie uznał trafienia ze względu na faul we wcześniejszej fazie akcji.

Momentum
MomentumFlashscore

Pod koniec meczu sporo pracy miał Drągowski. Golkiper najpierw wykazał się refleksem po strzale Ronaldo Lumungo, a chwilę później przy próbie wybicia piłki lecącej z boku boiska uderzył głową w słupek. Bramkarz potrzebował pomocy sztabu, jednak po chwili wrócił do gry. Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramowym remisem, ale Radomiak dzięki jednemu punktowi w tabeli znajduje się tuż nad drużyną Widzewa.

Piłka nożna