Przejdź do głównej treści

Piątek z Ekstraklasą: Wisła pognębiła bezzębną Jagiellonię, czarna seria Rakowa przełamana

Zaktualizowany
Piątek z Ekstraklasą: Czarna seria Rakowa przełamana, Medaliki odwróciły wynik z Motorem
Piątek z Ekstraklasą: Czarna seria Rakowa przełamana, Medaliki odwróciły wynik z MotoremSzymon Spiradek, Flashscore

Piątkowy hit dał radość ponad 30 tysiącom kibiców Wisły Kraków. Przy wyjątkowo bezradnej Jagiellonii gospodarze cztery razy pokonali Sławomira Abramowicza i nawet dwa nieuznane gole nie zmąciły radości. Wcześniej Patryk Makuch został bohaterem Rakowa - jego dublet pozwolił odrobić stratę z Motorem Lublin i wyrwać pierwszą wygraną w sezonie.

Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok (2:0)

Choć zawodzi na wyjazdach, Wisła Kraków jest wyjątkowo pewna u siebie, wspierana przez blisko 30 tys. widzów co mecz. Jakby nakarmieni tą energią, piłkarze krakowskiego zespołu od początku nacierali na Jagiellonię, oferując efektowny początek. Goście musieli się cofnąć, gdy Elie Youan uderzał w 10. minucie z dystansu i tylko blok sparował piłkę na boczną siatkę.

Trzy minuty później Abramowicz nie utrzymał piłki w boisku po wrzutce Youana, co dało już czwarty rzut rożny Wiśle. Sekundy później stadion wybuchł radością – po kornerze Marko Bozicia do jadowitego uderzenia głową wyskoczył Angel Rodado i to on odblokował wynik w 14. minucie.

Początkowo Jagiellonia sprawiała wrażenie przygotowanej na wczesny napór, gotowej do przejścia do kontrataku w odpowiednim momencie. Tyle że tego momentu nie było, a Abramowicz musiał wybić kolejne uderzenie Ertlthalera w 19. minucie.

Gdy dochodzili do piłki, piłkarze „Jagi” spowalniali grę, tracąc piłkę jeszcze przed zbudowaniem groźnego ataku. Przyjezdni zdołali oddać dwa niegroźne, niecelne uderzenia przez całą pierwszą połowę. Tymczasem Wisła napierała do samego końca, którym był strzał z dystansu Jamesa Igbekeme. Wydawało się, że przesadził z wysokością, ale szybko spadająca piłka wylądowała tuż za poprzeczką, wymuszając nerwową interwencję na bramkarzu gości.

Nawet kwadrans na korekty nie przyniósł zmiany w obrazie gry: Wisła dyktowała warunki, Jagiellonia próbowała przetrwać. W 53. minucie Rodado był bliski dubletu, uderzając po złej stronie słupka. Sekundy później pokonał Sławomira Abramowicza, tyle że ze spalonego. Dwie minuty później znów spudłował, a w międzyczasie golkipera testował Ertlthaler.

Przewaga była aż szokująca, tyle że stykowy wynik podtrzymywał nadzieję gości na punkty. W 57. minucie w końcu do strzału w dobrej pozycji doszedł Jesus Imaz, tyle że niecelnie. Emocje nie przekładały się na kolejne akcje bramkowe, za to na faule i konfrontacje. Gdy w 70. minucie „Jaga” zaczęła wciskać Wisłę w pole karne, gospodarze i tak szybko się oswobodzili, by szukać kolejnego ciosu.

Abramowicz najpierw zasłonić bliski słupek przy strzale Bozicia, a następnie fartownie sparował piłkę na słupek przy uderzeniu Ertlthalera. Wydawało się, że "Biała Gwiazda" dobiła gości w 78. minucie, gdy Bozić po rzucie rożnym obił poprzeczkę, a moment później piłkę dopchnął za linię Darijo Grujcić. Niestety dla niego - pierwszego gola w Ekstraklasie nie było, zagrał w ręką.

Dopiero w 81. minucie goście oddali celny strzał - Imaz oddał piłkę w koszyczek Łubika. Bezradność Jagiellonii musiała się zemścić i po dwóch nieuznanych golach w końcu do tego doszło. Bozić uderzał groźnie z dystansu, Abramowicz wybił przed siebie, a Rodado dobił wolejem po koźle, nie dając szans na obronę. Nawet w doliczonym czasie bliżej gola było pod bramką gości, choć wynik już się nie zmienił.

Statystyki meczu Wisła - Jagiellonia
Statystyki meczu Wisła - JagielloniaFlashscore

 

Raków Częstochowa - Motor Lublin (2:1)

Poszukujący przełamania katastrofalnej passy Raków nie miał w piątek łatwych warunków – w Częstochowie lało, a piłkarze Motoru też mieli co udowadniać swoim kibicom. To właśnie oni pierwsi postraszyli, gdy Karol Czubak w 10. minucie uderzał głową nad bramką.

Po drugiej stronie wyróżniał się Marko Bulat, który dopiero po zmianie trenera wszedł do jedenastki i wyraźnie chciał pokazać, że Raków bez niego tracił sporo. To on wypuścił w 13. minucie prostopadle Jeana Carlosa, pozbawionego piłki w ostatniej chwili. 

Raków zdecydowanie dłużej kontrolował grę, ale to Motor częściej dochodził do sytuacji. Marne to pocieszenie, skoro przez 25 minut nie widzieliśmy żadnego celnego strzału. Pierwszy powinien był pojawić się w 26. minucie, tyle że Bulat – po budowie świetnej akcji – uderzył nad bramką.

Skoro nie skorzystali gospodarze, to zaczął strzelać Motor. W 34. minucie Lukoszek oddał fantastyczny strzał z dystansu. Po otrzymaniu piłki spod prawej flanki od Ivo Rodriguesa nie szukał dalszej budowy akcji, on po prostu dojrzał miejsce w bramce i huknął pod dalszy słupek. Trelowski nie sięgnął.

Po tym strzale Motor próbował bez efektu pójść za ciosem, a Raków zareagował tuż przed przerwą. Bulat otrzymał sprytny przerzut od Emrelego, wycofał na granicę pola karnego, a tam Makuch załadował siłowo piłkę do bramki.

Wyrównanie „do szatni” wyraźnie uspokoiło miejscowych, choć po 23 sekundach drugiej połowy znów mogli stracić gola. Uderzał Łęgowski, ale nieznacznie obok słupka. To właśnie Lublinianie wydawali się bliżej drugiego trafienia, ale Marek Bartos i Karol Czubak uderzali wprost w Trelowskiego. 

Częstochowianie wydawali się blisko w 50. minucie, gdy Gasper Tratnik wybił strzał Jeana Carlosa. Na kolejną równie dobrą okazję czekali do ostatniego kwadransa. Golkiper „zdjął” piłkę z głowy Makucha i wybił przed siebie, gdzie Bulat dopadł do dobitki. Był o włos od gola, lecz Tratnik wstał i zdążył zablokować tę próbę. Ulga nie trwała długo: moment później po rożnym Koczerhina idealny strzał głową – a tym samym dublet – zainkasował Makuch.

Pierwsza wygrana była już na wyciągnięcie ręki, dlatego serca Częstochowian zamarły, gdy Ivo Rodrigues z ostrego kąta nie wyrównał, odbita piłka wyszła obok bramki. Nerwów było sporo, choć realnego zagrożenia nieco mniej: Raków dowiózł zwycięstwo i wreszcie zdobywa punkty w sezonie 2025/26.

Statystyki meczu Raków - Motor
Statystyki meczu Raków - MotorFlashscore

Piłka nożna