Przejdź do głównej treści

Niedziela z Ekstraklasą: Jordi Sanchez zaczyna strzelać dla Pogoni, Legia remisuje z Widzewem

Zaktualizowany
Niedziela z Ekstraklasą: Jordi Sanchez zaczyna strzelać dla Pogoni, Legia remisuje z Widzewem
Niedziela z Ekstraklasą: Jordi Sanchez zaczyna strzelać dla Pogoni, Legia remisuje z WidzewemČTK / imago sportfotodienst / IMAGO

W pierwszym niedzielnym meczu rozgrywanym w ramach PKO BP Ekstraklasy Wisła Płock pewnie pokonała Cracovię 3:1. W kolejnym starciu Pogoń Szczecin spokojnie pokonała Wieczystą Kraków 2:0, a na zakończenie dnia Legia Warszawa po dobrym meczu zremisowała z Widzewem Łódź 1:1.

Legia Warszawa - Widzew Łódź (1:1)

Pierwszą dogodną okazję Legia stworzyła już w 4. minucie. Paweł Wszołek znalazł się w dobrej pozycji w polu karnym, jednak piłka skozłowała tuż przed nim i zawodnik gospodarzy nie zdołał oddać strzału.

Na pierwszego gola kibice czekali do 19. minuty. Rafał Augustyniak zdecydował się na uderzenie, które nie wyglądało na szczególnie trudne do obrony. Piłka leciała blisko środka bramki, ale Bartłomiej Drągowski popełnił błąd i przepuścił ją do siatki.

Widzew potrzebował zaledwie dwóch minut, żeby odpowiedzieć. Mariusz Fornalczyk dośrodkował z prawej strony, a interweniujący Augustyniak skierował piłkę do własnej bramki. Tym samym pomocnik Legii w krótkim odstępie czasu miał udział przy obu trafieniach.

Goście po wyrównaniu nie zamierzali ograniczać się do defensywy. Stosowali wysoki pressing i utrudniali Legii rozegranie piłki, a w 29. minucie byli o krok od objęcia prowadzenia. Fornalczyk idealnie obsłużył Frana Alvareza, lecz ten z około 11 metrów trafił w słupek.

Cztery minuty później odpowiedziała Legia. Augustyniak ponownie znalazł się w centrum wydarzeń i tym razem jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

Legia bardzo dobrze rozpoczęła drugą połowę. W 47. minucie gospodarze przeprowadzili składną akcję, którą strzałem zakończył Michal Sevcik. Drągowski obronił nogami, a po chwili Ruben Vinagre próbował skutecznie dobić piłkę, jednak jego uderzenie zostało wybite z linii bramkowej. Widzew również miał swoje okazje. Stipe Biuk zagrał wzdłuż bramki do Fornalczyka, któremu niewiele zabrakło, by zamknąć akcję wślizgiem.

Im bliżej było końca, tym większego znaczenia nabierał każdy błąd. W 87. minucie Widzew miał szansę wyprowadzić jeszcze jeden bardzo groźny kontratak, ale podanie Fornalczyka nie dotarło do rozpędzonego Klukowskiego, który mógł znaleźć się sam na sam z Hindrichem.

Do ostatniego gwizdka obie drużyny walczyły o zwycięską bramkę, ale żadna nie zdołała zadać decydującego ciosu. Ligowy klasyk przy Łazienkowskiej zakończył się więc remisem 1:1, który wydaje się sprawiedliwym wynikiem.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Pogoń Szczecin - Wieczysta Kraków (2:0)

Do Szczecina z Wieczystą przyjechał były król strzelców Ekstraklasy, a Pogoń niedawno sprowadziła z Krakowa obecnego faworyta do tego miana. Do tego obie drużyny miewają spore problemy z obroną, dlatego liczyliśmy na dobre widowisko. Jordi Sanchez był o włos od gola już po trzech minutach, lecz uderzenie przeszło tuż przy słupku.

Znacznie bliżej był w 7. minucie Kamil Pestka, uderzając pod poprzeczkę, na co zdążył zareagować Cojocaru. W 25. minucie piłka wreszcie ugrzęzła w bramce, ale debiutujący w Wieczystej Mateusz Kochalski nie musiał się bać, Jordi Sanchez wyraźnie spalił przy wyjściu do podania i jego lob nie dał prowadzenia.

Raz jeszcze groźniej reagowali Krakowianie. W 32. minucie precyzyjny plas Maigaarda z dystansu obił poprzeczkę zaskoczonego Cojocaru. Sekundy później akcja przeniosła się pod drugą bramkę, gdzie Biegański po wycofaniu Mukairu uderzył potężnie, ale Kochalski zatrzymał i jego, i próbę dobitki Czurlinowa.

Mimo mniejszego posiadania, to Portowcy częściej atakowali. Gdy Czurlinow wstrzelił piłkę po rzucie rożnym, Mukairu i Keramitsis nie zdołali przeciąć jej lotu. Do przerwy wynik ani drgnął, a po niej bohaterem Wieczystej mógł zostać Pestka. Ponownie huknął z dystansu i znów uderzenie sparował nad poprzeczkę bramkarz.

Kilka minut później polski defensor okazał się antybohaterem beniaminka, bo dał się banalnie oszukać przez Czurlinowa, a ten przed upływem godziny wszedł sam w pole karne i huknął pod poprzeczkę. Ba, pięć minut później niemal z tego samego miejsca Macedończyk uderzał ponownie, tym razem zablokowany.

Miejscowi byli głównie zainteresowani kontrolą spotkania, a Wieczysta nie mogła skutecznie odpowiedzieć. Dopiero u progu ostatniego kwadransa świetnym uderzeniem popisał się Koulouris. Nie pokonał byłego kolegi z klubu, za to spadający po interwencji Cojocaru doznał urazu i wymagał pomocy.

Nawet to nie ułatwiło misji beniaminkowi, choć nieuznany drugi gol Czurlinowa oznaczał nerwy do końca. Zamknąć mecz mógł jeszcze na początku doliczonego czasu Natan Ława, lecz Kochalski zatrzymał jego długi rajd i niezły strzał. Ostatecznie o wyniku przesądził Jordi Sanchez, zdobywając pierwsze trafienie dla Pogoni (a siódme w sezonie). Zdecydowały udany przechwyt Dziczka i ustawienie Hiszpana, który mógł strzelać sam na sam.

Statystyki meczu Pogoń - Wieczysta
Statystyki meczu Pogoń - WieczystaFlashscore

 

Wisła Płock - Cracovia Kraków (3:1)

Od pierwszych minut więcej inicjatywy wykazywali gospodarze. Już w 2. minucie Sidnei Tavares zdecydował się na mocne uderzenie, które ciałem zatrzymał Amir Al-Ammari. Cracovia miała natomiast duże problemy ze skonstruowaniem płynnej akcji i długo nie była w stanie zagrozić bramce rywali.

Kun dał Wiśle zasłużone prowadzenie

Na pierwszego gola trzeba było czekać tylko do 10. minuty. Dion Gallapeni dośrodkował z lewej strony, a Patryk Kun wygrał pojedynek w powietrzu z obrońcami i strzałem głową skierował piłkę do siatki. Dla Wisły było to pierwsze trafienie przed własną publicznością w tym sezonie.

Nafciarze pozostawali stroną aktywniejszą i mogli jeszcze przed przerwą podwyższyć prowadzenie. W 30. minucie Żan Rogelj ograł na skrzydle rywala i wyłożył piłkę Olafowi Kobackiemu. Ten znalazł się w znakomitej sytuacji, ale uderzył obok słupka.

Cracovia w pierwszej połowie nie znalazła sposobu na dobrze zorganizowanych gospodarzy. Wisła nie tworzyła wielu klarownych okazji, ale kontrolowała przebieg spotkania i zeszła do szatni z zasłużonym prowadzeniem 1:0.

Czerwona kartka pogrążyła Cracovię

Po zmianie stron obraz gry długo pozostawał bez większych zmian. Wisła utrzymywała optyczną przewagę, natomiast Pasy nadal nie potrafiły poważnie zagrozić gospodarzom. Sytuacja Cracovii stała się jeszcze trudniejsza, gdy drugą żółtą kartkę zobaczył Baumgartner. Obrońca zatrzymał uciekającego mu Łukasza Sekulskiego, ciągnąc napastnika za koszulkę, i pozostawił swój zespół w dziesiątkę.

Wisła szybko wykorzystała grę w przewadze. W 61. minucie Adam Radwański mocno uderzył przy bliższym słupku. Sebastian Madejski odbił piłkę, ale ta trafiła jeszcze w słupek, następnie w plecy bramkarza i wpadła do siatki. Gol został zapisany jako samobójcze trafienie golkipera Cracovii.

Cracovia odpowiedziała, Wisła błyskawicznie zgasiła nadzieje

Mimo gry w osłabieniu Pasy niespodziewanie złapały kontakt w 69. minucie. Mauro Perković dośrodkował w pole karne, gdzie Mohamed Berte wygrał pojedynek główkowy i pokonał bramkarza Wisły.

Nadzieje gości trwały jednak zaledwie kilkadziesiąt sekund. Już w kolejnej akcji Adam Radwański zagrał do Samuela Akere, a ten technicznym uderzeniem z pola karnego trafił na 3:1.

Wisła nie pozwoliła już rywalom wrócić do spotkania i spokojnie kontrolowała jego końcówkę. Cracovia nie była w stanie odpowiedzieć po raz drugi i poniosła kolejną wyjazdową porażkę. Pasy czekają na zwycięstwo poza własnym stadionem już od 11 spotkań.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore