"Nie sądzę, żeby którykolwiek z chłopaków, członków sztabu szkoleniowego czy zaplecza unikał tego tematu" - Robertson powiedział dziennikarzom na stadionie Gillette w przeddzień meczu. "Chcemy być pierwszą drużyną, która dokona tego dla naszego kraju. To oczywiście wspaniałe uczucie móc spróbować tego dokonać. Wiemy, jak trudne to będzie. Teraz gramy z jedną z najlepszych drużyn na świecie".
"Ale wierzymy też, że jeśli zagramy na maksimum możliwości, możemy sprawić problemy każdemu. Myślę, że udowodniliśmy to przez lata" - dodał 32-letni zawodnik, który właśnie podpisał kontrakt z Tottenhamem po niemal dekadzie spędzonej w Liverpoolu.
Szkocja rozpoczęła swój udział w mistrzostwach świata w Stanach Zjednoczonych od zwycięstwa 1:0 nad Haiti na tym samym stadionie pod Bostonem w miniony weekend.
Był to pierwszy mecz Szkocji na mistrzostwach świata od 1998 roku i pierwsze zwycięstwo w tym turnieju od 1990 roku, a także dopiero piąte w historii występów na mundialu.
Przy awansie ośmiu najlepszych drużyn z trzecich miejsc w 12 grupach do kolejnej rundy powiększonych finałów z udziałem 48 zespołów, jeden punkt w dwóch najbliższych meczach może wystarczyć Szkocji do awansu.
Na zakończenie rywalizacji w grupie C Szkocja zmierzy się jednak z dwiema z sześciu najlepszych drużyn rankingu światowego – po starciu z półfinalistą mundialu 2022, Marokiem, czeka ją jeszcze mecz z Brazylią w Miami.
Mecz z Marokiem przywołuje bolesne wspomnienia z ostatniego występu Szkocji na mistrzostwach świata w 1998 roku we Francji, gdy w ostatnim meczu grupowym z tym afrykańskim zespołem Szkoci przegrali 0:3 i odpadli z turnieju.
Lepiej w roli outsidera?
"Nie mamy złudzeń co do skali wyzwania. Maroko to naprawdę, naprawdę mocna drużyna. Dotarła do półfinału ostatnich mistrzostw świata, a mam wrażenie, że obecny zespół Maroka jest nawet nieco lepszy" - powiedział selekcjoner Szkocji Steve Clarke.
Jego zdaniem Szkocja może lepiej poradzić sobie w roli outsidera niż w meczu z niżej notowanym Haiti.
"Czasem szkocka mentalność sprawia, że czujemy się pewniej, gdy nie jesteśmy faworytem" - stwierdził. "Byliśmy faworytem w meczu z Haiti i to spotkanie sprawiło nam sporo trudności, ale udało się wygrać. Teraz to my jesteśmy outsiderem i czasem Szkocja woli właśnie taką rolę".
Tymczasem Robertson pochwalił szkockich kibiców, którzy licznie przyjechali do Stanów Zjednoczonych i zyskali sympatię mieszkańców Bostonu.
Tartan Army podbiła media społecznościowe, a ich przemarsz przez miasto – w tym marsz kibiców na Fenway Park na mecz baseballowy Boston Red Sox – stał się viralem.
Robertson, który ma na koncie 95 występów w kadrze, dobrze zna właścicieli Red Sox, bo Fenway Sports Group jest także właścicielem Liverpoolu.
"Właściciele Liverpoolu byli zachwyceni obecnością Tartan Army. Jeden z nich wysłał mi miłą wiadomość" - powiedział. "Myślę, że był bardzo zadowolony, widząc różne śpiewane piosenki oraz liczbę kiltów i szkockich koszulek w okolicy. Na meczu baseballowym zrobili prawdziwe święto".
Tymczasem selekcjoner Maroka Mohamed Ouahbi przygotowuje swój zespół na zupełnie inny mecz niż remis 1:1 z Brazylią.
"Brazylia to drużyna techniczna, ale też bardzo fizyczna. Mają dużych, silnych zawodników, ale oczywiście styl Szkocji jest zupełnie inny" - powiedział Ouahbi. "Szkoci mogą szybciej przenosić piłkę do przodu i są bardzo dobrzy w walce o tzw. drugie piłki".
Lwy Atlasu zaprezentowały się bardzo dobrze w meczu z Brazylią w New Jersey, ale Ouahbi liczy na jeszcze lepszy występ swojego zespołu.
"Myślę, że możemy zagrać jeszcze lepiej. Zawodnicy o tym wiedzą i my też. Celem jest poprawa w kolejnym meczu, nawet jeśli rywal i okoliczności będą inne".
