Biało-czerwoni zagrają kolejno: z Bośnią i Hercegowiną 25 września w Warszawie, trzy dni później ze Szwecją w Sztokholmie (Solna), 2 października z Rumunią, ponownie na PGE Narodowym, a po kolejnych trzech dniach czeka ich rewanż na wyjeździe z Bośniakami w Zenicy.
Pozostałe dwa spotkania Polacy rozegrają w listopadzie - na wyjeździe z Rumunią (14.11) i trzy dni później we Wrocławiu ze Szwecją.
W piątkowy poranek Urban ogłosił nazwiska 26 piłkarzy i uzasadnił swoje wybory w transmisji na platformie PZPN+, a dwie godziny później spotkał się z dziennikarzami na tzw. śniadaniu prasowym.
Dla jednych drużyn Liga Narodów, która zastąpiła większość meczów towarzyskich, jest możliwością sprawdzenia młodszych piłkarzy, a dla innych realną szansą poprawy miejsca w europejskiej hierarchii. Polacy po raz pierwszy wystąpią poza elitą - w drugiej dywizji. Jak te rozgrywki potraktuje Urban?
"Nie jesteśmy w takiej sytuacji, że przyjechaliśmy z mistrzostw świata i możemy szukać teraz nowych rozwiązań, traktując LN jako poligon. Tak się nie stało, nie było nas na mundialu. Musimy poważnie potraktować LN. Jest to również ścieżka prowadząca do mistrzostw Europy. Jeśli nie będzie nam dane dostać się bezpośrednio z eliminacji, to tutaj jest pewna możliwość" - podkreślił selekcjoner.
"Oczywiście musimy też dawać szansę nowym zawodnikom. Ta kadra jest odmłodzona, na pewno będzie możliwość, żeby zagrali. Będziemy próbować różnych rzeczy. To są przecież aż cztery mecze. Ale wynik nie może być na drugim planie, zwycięstwo zawsze jest dla nas priorytetem. Nie będzie takiej sytuacji, że eksperymentujemy, nawet kosztem wyniku. Na każdy mecz postaramy się wystawić najmocniejszy skład, mając też na uwadze, że ktoś jest zmęczony" - dodał.
Urban powołał 26 piłkarzy. Dla porównania, nowy selekcjoner reprezentacji Niemiec Juergen Klopp skorzysta z... 44 graczy.
"Podejrzewam, że ma większy wybór. Dysponuje na tyle silną reprezentacją, że nie musi budować nie wiadomo czego. Zapewne jego kadra wystąpi na Euro 2028 dzięki awansowi poprzez tradycyjne eliminacje. Za mało mam informacji na ten temat, ale wydaje mi się, że Juergen jest w takiej sytuacji, iż może sobie na to pozwolić" - stwierdził.
Jan Urban ogłosił powołania. Są powroty, będą debiuty
64-letni szkoleniowiec przyznał, że najwięcej dyskusji w jego sztabie trenerskim dotyczyło bramkarzy. Powołał Marcina Bułkę, Kamila Grabarę i Mateusza Kochalskiego, pomijając np. bardziej doświadczonych Łukasza Skorupskiego czy Bartłomieja Drągowskiego.
"Chciałbym, żebyśmy po meczach Ligi Narodów byli bliżej stwierdzenia, kto jest numerem jeden w bramce. Chcemy znaleźć golkipera, który przekona nas do tego, żeby to właśnie on bronił. Dajemy szansę trzem bramkarzom młodszym od Łukasza, którego zresztą nie skreślam. Teraz od nich zależy, jak ją wykorzystają" - zaznaczył.
W całym 16-dniowym zgrupowaniu, które rozpocznie się w poniedziałek wieczorem w Warszawie, weźmie udział Robert Lewandowski. Na razie nie wiadomo jednak, w ilu meczach wystąpi.
"Będziemy rozmawiać, jak się czuje, na ile minut grania ma siły. To będzie płynne. W tak krótkim okresie wiele rzeczy może się zdarzyć. Robert raczej nie zagra we wszystkich meczach, a może powiem inaczej - nie będzie grać w pełnym wymiarze czasowym" - zapowiedział Urban.

"Robert doszedł do takiego statusu w naszej piłce, że jest żywą legendą. I jeśli powie po którymś meczu, że kończy karierę, bo nie chce grać na 50-70 procent, to on ma do tego prawo. Zasłużył na to swoimi występami w reprezentacji. Trzeba powoli przygotowywać się do kadry bez niego. Jeśli dotrwa do Euro 2028, to będzie miał 40 lat i wtedy skończy. Tak jak obecnie 40-letni Bośniak Edin Dżeko. Robert teraz tryska zdrowiem, ale musimy być przygotowani. Są nowe nazwiska, jeśli chodzi o napastników" - dodał.
Dziennikarze pytali selekcjonera o brak w kadrze kilku piłkarzy, m.in. Karola Czubaka, Marcela Reguły, Łukasza Poręby czy Michała Gurgula.
"Ale za kogo miałem ich powołać? Jest 26 piłkarzy. Większa liczba oznaczałaby, że wszyscy by nie zagrali. A przecież brakuje kontuzjowanych Oskara Pietuszewskiego i Jana Ziółkowskiego, którzy - gdyby nie urazy - byliby z nami. Ja nie miałem takiego komfortu, że uczestniczyliśmy w mistrzostwach świata. Wówczas przez cztery, pięć tygodni byłbym z drużyną. My teraz gramy cztery mecze w ciągu kilkunastu dni, zostaje niewiele czasu na treningi" - podkreślił Urban.
"Niech młodzi naciskają, oczywiście. Ale teraz kogo mam odstawić? Zalewskiego, Zielińskiego, Kamińskiego, Szymańskiego? Łatwo jest powiedzieć, że ten czy tamten powinni być powołani. Regułę obserwujemy. I to dość mocno. Jeżeli chodzi o brak Gurgula, to uważam, że na ten moment... jeszcze nie. To nie jest na razie międzynarodowy poziom reprezentacyjny. Powołałem natomiast m.in. Tymoteusza Puchacza. Gdybym postanowił inaczej, to zaczęłyby się dyskusje, dlaczego go nie ma, skoro gra w Lidze Mistrzów" - dodał.
Wątek nieobecnych rozwinął również przy pytaniu o Czubaka z Motoru. W kadrze jest natomiast napastnik Widzewa Łódź Karol Świderski, 51-krotny reprezentant Polski.
"Dla mnie to normalne, że Czubak może czuć się rozczarowany. Ale takie same nadzieje mieli na pewno Bereszyński, Wszołek, Kapustka, Kozłowski. Czy ja nie mam prawa mieć własnego zdania? Być może Karol musi poczekać na swoją prawdziwą szansę, bo takiej nie dostał. Ale mam go powołać, bo strzela w ekstraklasie? Grał w Belgii i tam poszło mu gorzej" – przypomniał Urban.
"Jeżeli chodzi o Świderskiego, to wiem, że wrócił do ekstraklasy i kibice oczekują od niego więcej. Zostawia serce i zdrowie na boisku. Na pewno nie jest z siebie do końca zadowolony, lecz patrząc na kadrę narodową, on nie zawodził. Jest przydatny, czy jako pierwszy wybór, czy jako drugi" - wytłumaczył.

Wśród debiutantów jest m.in. pomocnik Slavii Praga Wiktor Nowak.
"To uniwersalny piłkarz, może grać na różnych pozycjach. W Polsce występował na boku, w Slavii przesunęli go na środek i też radzi sobie bardzo dobrze. Ja sam jestem zaskoczony jest postawą i tą łatwością zmiany pozycji na boisku. A to naprawdę nie jest proste. Łatwiej jest zejść ze środka do boku niż odwrotnie, wiem to również z własnej kariery" – przyznał selekcjoner.
W wakacje w mediach pojawiały się krytyczne opinie na temat nieobecności Urbana w roli widza na mundialu, gdzie mógłby podpatrywać np. Bośnię i Hercegowinę oraz Szwecję. Nie brakowało też sugestii, że pozycja selekcjonera w federacji nieco osłabła.
"Nie poleciałem na mundial. Czy rozmawiałem o tym z władzami związku? Nie. Nie mieliśmy takich dyskusji, nie było też żadnych pretensji. Nie wiem, co mam odpowiedzieć, gdy słyszę, że ktoś coś o tym pisał, bo nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał" - powtórzył.
