Lech od początku wiedział, że czeka go niezwykle wymagające zadanie, ale już w 2. minucie mógł zaskoczyć gospodarzy. Joel Pereira uruchomił Patrika Walemarka, który wycofał piłkę w kierunku Mikaela Ishaka. Kapitan Kolejorza nie wykorzystał jednak dobrej okazji.
Crystal Palace szybko przejęło inicjatywę. Wysoki pressing gospodarzy sprawiał Lechowi spore problemy przy wyprowadzaniu piłki, a kolejne straty pod własnym polem karnym napędzały ataki angielskiego zespołu.
Kosztowne błędy Lecha, Crystal Palace bezlitosne
Pierwszy z nich zakończył się golem w 10. minucie. Lech fatalnie rozegrał wrzut z autu, a Terry Yegbe skierował piłkę do środka boiska wprost pod nogi rywali. Yeremy Pino wykorzystał prezent, wyszedł sam na sam z Mateuszem Lisem i spokojnie trafił na 1:0.
Kolejorz próbował odpowiedzieć. Luis Palma został zablokowany w polu karnym, a w 22. minucie Ishak otrzymał świetne podanie od Radosława Murawskiego i uderzył bez przyjęcia z około 16 metrów. Piłka minęła jednak bramkę.
Niewykorzystana okazja szybko się zemściła. Pięć minut później Adam Wharton dośrodkował z rzutu rożnego na dalszy słupek, gdzie Chris Richards wygrał pojedynek z Murawskim. Amerykanin uderzył głową, a Lis nie zdołał zatrzymać piłki mimo interwencji.
Sytuacja Lecha stała się jeszcze gorsza w 33. minucie. Po kolejnej stracie mistrzów Polski Pino znalazł się w polu karnym i został sfaulowany przez Murawskiego. Jorgen Strand Larsen wykorzystał jedenastkę i podwyższył prowadzenie Crystal Palace na 3:0.
Chwilę później piłka ponownie znalazła się w bramce Lecha po niefortunnej interwencji Yegbe, ale gol samobójczy nie został uznany z powodu spalonego. Do przerwy gospodarze prowadzili trzema bramkami i mieli spotkanie pod pełną kontrolą.
Crystal Palace spokojnie kontrolowało przewagę
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Crystal Palace nadal dyktowało warunki, choć przy wysokim prowadzeniu nie musiało już forsować tempa. W 51. minucie z dystansu uderzał Timber, ale Lis poradził sobie z jego próbą.
Lech sporadycznie próbował odpowiedzieć. Mikael Ishak oddał zbyt lekki strzał z powietrza, a kilka minut później Luis Palma opanował piłkę w polu karnym i uderzył przy bliższym słupku, lecz nie sprawił większych problemów Walterowi Benitezowi.
Gospodarze byli znacznie groźniejsi. W 66. minucie przeprowadzili efektowną kombinacyjną akcję, po której Pino mógł zdobyć swoją drugą bramkę, ale w ostatniej chwili jego strzał zablokował Michał Gurgul. Później dogodnej sytuacji nie wykorzystał również Eddie Nketiah, uderzając obok słupka.
W końcówce tempo wyraźnie spadło, ale Crystal Palace zdołało zadać jeszcze jeden cios. W 89. minucie Eddie Nketiah dostał piłkę w polu karnym, poradził sobie z defensywą Lecha i precyzyjnym uderzeniem przy dalszym słupku ustalił wynik spotkania na 4:0.

