Oficjalne potwierdzenie transferu Yana Diomande do Realu Madryt jest już bardzo blisko i może wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w hierarchii zespołu, gdyż były zawodnik Leganés może wyprzedzić kilku kluczowych piłkarzy drużyny.
Z różnych doniesień wynika, że stołeczny klub zamierza zapłacić za napastnika RB Lipsk kwotę zbliżoną do 120 milionów euro, a trudno sobie wyobrazić, by José Mourinho posadził na ławce piłkarza o takiej wartości.
W związku z tym dołączenie reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej powinno odebrać minuty kilku najważniejszym postaciom ostatnich sezonów w 15-krotnym mistrzu Europy. Na myśl przychodzą cztery nazwiska: Vinicius, Arda Güler, Brahim Díaz i Rodrygo.
Najważniejszym z potencjalnych poszkodowanych jest bez wątpienia Vini, lider zespołu niemal od momentu przyjścia latem 2018 roku. Jego forma była ostatnio poddawana w wątpliwość, choć na mundialu się odbudował, i można się poważnie zastanawiać nad przedłużeniem jego kontraktu w obliczu obecności Diomande.
Najbardziej zagrożeni przesunięciem na drugi lub trzeci plan są bez wątpienia Brahim i Rodrygo. Malagueńczykowi zawsze trudno było przebić się do pierwszego składu, mimo dużych umiejętności, i ten transfer może być ostatnim gwoździem do jego trumny w Madrycie. W przypadku Brazylijczyka kontuzja kolana sprawi, że rozpocznie sezon 2026/27 z wyraźną stratą, więc czeka go trudny rok.
Na końcu jest Arda Güler, który nie gra bezpośrednio na pozycji skrzydłowego z Wybrzeża Kości Słoniowej, ale transfer Afrykanina, w połączeniu z niemal pewnym przyjściem Rodriego do środka pola, może sprawić, że po ważnej roli w sezonie 2025/26 Turek usiądzie na ławce.
