"Pierwszy raz wyświadczył mi ogromną przysługę w reprezentacji. Powołał mnie, zanim stałem się nawet stałym graczem pierwszego składu w Dortmundzie. Byłem tam zaledwie sześć miesięcy, a mimo to zabrał mnie na mistrzostwa świata. To znaczyło dla mnie wszystko i od tamtej pory łączy nas fantastyczna relacja” – podkreślił napastnik.
Dla Adeyemiego przejście do Barcelony stanowi szczyt kariery: "Teraz uważam, że zrobił coś jeszcze bardziej znaczącego: sprowadził mnie do największego klubu na świecie. Nigdy nie będę w stanie mu się wystarczająco odwdzięczyć. Jestem podekscytowany tą szansą, tym, że tu jestem, oraz zaufaniem, jakim obdarzył mnie Hansi. Jestem pewien, że odpłacę mu się na boisku – i nie mówię tu tylko o Hansim, ale także o drużynie i mieście”.
Reprezentant Niemiec jest również przekonany, że w końcu uda mu się ugruntować swoją pozycję w elicie i pozbyć się niestabilności, która nękała go w przeszłości. "Hansi może uwolnić mój potencjał. Zawsze mówi o tym, do czego jestem zdolny. Właściwie nie lubię słowa potencjał, bo potencjał oznacza, że jeszcze tego nie osiągnąłeś. Ale jestem przekonany, a przynajmniej mam nadzieję, że uda mi się pokazać kibicom i sztabowi trenerskiemu dokładnie to, co potrafię na boisku”.
Kiedy mowa o Karimie-Davidzie Adeyemim, głównym tematem jest zawsze jego szybkość. "Nie trenuję, żeby ją zdobyć; zawsze ją miałem. To dar. A kiedy masz dar, musisz go wykorzystać w pełni. Szybkość jest oczywiście jedną z moich najlepszych broni i bardzo się cieszę, że ją mam".
